Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Strony: 1 ... 14 15 [16]   Do dołu

Autor Wątek: Zdziczałe  (Przeczytany 70262 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #450 : 2009-01-30, 21:56 »
Cytuj
Pocisk rozerwał serce i płuca na strzępy

Romuald Snarski z Guz w gminie Kowale Oleckie twierdzi, że myśliwy zastrzelił jego psa, mimo że zwierzę było w kagańcu i w pobliżu zabudowań. Łowczy kół myśliwskich „Dzik” i Sarna” nie wierzą w wersję rolnika. Sprawę wyjaśnia policja.
Fot. Archiwum prywatne

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 18 stycznia około godz. 16, gdy Waldemar Snarski wyszedł z domu, aby obejrzeć bele słomy leżące w pobliżu jego gospodarstwa. Towarzyszył mu 4,5 letni pies Roki (mieszaniec podobny do owczarka niemieckiego). Zwierzę było w kagańcu.
— Chciałem, aby Roki przy okazji pobiegał sobie po polu — mówi Romuald Snarski. — Byłem od niego jakieś 40 metrów, gdy przy drodze obok znaku z nazwą wsi zatrzymał się samochód. Wysiadł pasażer i nim się zorientowałem padł strzał, który zabił mojego psa. Sprawca szybko wsiadł do samochodu, który natychmiast odjechał drogą w kierunku Kowali Oleckich. Trochę spanikowałem, bo to już mój trzeci pies zastrzelony przez myśliwych. Zapadał zmrok i nie dostrzegłem numerów rejestracyjnych ani nie rozpoznałem marki samochodu. Chyba była to japońska terenówka, ale nie jestem pewien.
Strzał był bardzo celny. Według oświadczenia lekarza weterynarii, który wykonał badanie sekcyjne pies miał ranę postrzałową w lewej i prawej okolicy klatki piersiowej. Pocisk roztrzaskał żebra oraz rozerwał płuca i serce psa. Romuald Snarski zapewnia, że strzał padł z zaledwie około stu metrów od zabudowań.
— To wszystko z zemsty — twierdzi rolnik. — Mam z myśliwymi ciągle jakieś komplikacje, bo przeganiam ich z moich stawów, przy których polują na kaczki. Mówią, że to ich teren łowiecki i mają prawo strzelać. Dzieją się tu dantejskie sceny, bo widziałem, jak strzelają nawet przez okno samochodu. Nocami jeżdżą ze szperaczem i świecą światłem, wypatrując zwierzyny, a to jest zabronione.

Łowczy nie wierzą
w wersję mężczyzny
Ustawa o ochronie zwierząt dopuszcza uśmiercanie zdziczałych psów i kotów przebywających bez dozoru i opieki człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 metrów od zabudowań mieszkalnych. Muszą one jednak stanowić zagrożenie dla ludzi oraz dla zwierząt gospodarskich lub dziko żyjących. Z kolei prawo łowieckie zabrania strzelania do zwierzyny w odległości mniejszej niż 500 m od miejsca, w którym odbywa się zebranie publiczne lub w odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań mieszkalnych. Gospodarstwo Romualda Snarskiego leży na styku obwodów łowieckich dwóch Kół Myśliwskich „Dzik” i Sarna”. Łowczy obu kół nie wierzą, ze zajście przebiegało według relacji właściciela psa.
— Żaden myśliwy nie odważyłby się strzelić do psa, który jest w pobliżu właściciela — mówi łowczy Koła Myśliwskiego „Dzik” Artur Warsewicz. — To raczej nierealne i dlatego nie bardzo wierzę w wersję wydarzeń przedstawianą przez tego mężczyznę. Prawnie myśliwy ma obowiązek strzelać do włóczących się szkodników, którymi są też psy i koty, ale przepisy zabraniają jakiegokolwiek strzelania w obecności osób postronnych, gdzie mogłoby być jakieś zagrożenie.
Podobne zdanie ma łowczy Koła „Sarna” Jerzy Machnacz.
— Daję sobie rękę obciąć, że sytuacja opisana przez rolnika nie mogła mieć miejsca — twierdzi łowczy. — Może kaganiec założono psu po śmierci, na potrzeby fotografii. Jeśli właściciel psa twierdzi, że zastrzelono mu już trzeciego psa, to można podejrzewać, że po prostu ich nie wiąże. Znam dużo historii, w których pies jest kością niezgody pomiędzy myśliwym a właścicielem, ale nikt nie strzela blisko zabudowań.
Obaj łowczy dodają, że w ich kołach żaden myśliwy nie był nigdy posądzony o zastrzelenie psa niezgodnie z przepisami ani o używanie sztucznego światła podczas polowań. Jednocześnie dodają, że wielu rolników nie dba o swoje czworonogi, które bardzo często biegają z dala od gospodarstw w poszukiwaniu jedzenia. Najczęściej atakują sarny, ale także zwierzęta domowe, w tym nawet krowy. Ich zdaniem do lasów trafiają również psy wywożone przez mieszkańców miast.

Policja ma mało
danych o zdarzeniu
Natomiast Romuald Snarski nie daje za wygraną i zgłosił sprawę na policję, która prowadzi postępowanie sprawdzające.
— Mężczyzna uważa, że psa mogli zabić myśliwi złośliwie — informuje Tomasz Jegliński z oleckiej policji. — Podał nawet nazwiska trzech osób, które o to podejrzewa. Sprawa jest trudna, bo mamy bardzo mało danych.
W ubiegłym roku w powiecie oleckim policja prowadziła sześć podobnych postępowań. Jednak dotyczyły one użycia broni pneumatycznej lub wiatrówki. W dwóch przypadkach postępowanie zakończyło się aktem oskarżenia wobec dwóch mieszkańców Rogojn i Drozdówka, którzy postrzelili psy, należące do innych osób.
Zbigniew Malinowski

http://olecko.wm.pl/Pocisk-rozerwal-sercei-pluca-na-strzepy,63064

Iras

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 7229
  • technik weterynarii Przyszły ratownik medyczny :P
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #451 : 2009-01-31, 11:21 »
no coz... nie raz bywaja sytuacje ze mysliwi moruje psa, ktory jest dwa kroki od wlasciciela, czasem nawet na smyczy...

« Ostatnia zmiana: 2009-02-26, 09:55 autor peGaz »
Zapisane
http://www.youtube.com/watch?v=ayI3I-SdRPc  Obejrzyj zanim rozmnożysz...

Jeśli zadajesz pytanie, a ja odpowiadam pytaniami - odpowiedz na WSZYSTKIE. inaczej uznam, ze ci nie zależy i oleję twój problem.

Moje "diagnozy" - to tylko PODEJRZENIA - nie zwolnia cie od obowiązku wizyty u weta!

"Nie sprzeczaj się z idiotami. Ściągną cię na swój poziom i pokonają doświadczeniem."

HMMMM powrot?

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #452 : 2009-01-31, 13:53 »
O tym przypadku wyżej myśliwi piszą,ze na wsi żaden pies nie nosi kagańca,więc wersja właściciela psa jest niewiarygodna,a pismaki rozdmuchują sprawę  :roll:

Forum Zwierzaki

Odp: Zdziczałe
« Odpowiedz #452 : 2009-01-31, 13:53 »

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #453 : 2009-02-04, 03:19 »
Cytuj
  REQUIEM DLA MIŚKA

 Ta niedziela zaczęła się cudownie. Pogoda jak marzenie, ciepło
i lekki halny. Jeszcze jedno muśnięcie lata - pomyślałem. Oczywiście
pociągnęło mnie w las.

  Samotnie, bo młodzież wylegiwała się
w łóżkach, pojechałem ku Cioskowi i
na tamtejsze Podlaski. Zanurzyłem się w
leśny półmrok. Grzyby były, ale niewiele.
Powoli idę pod Cioska, ale sytuacja się
nie zmienia. Rozglądam się wkoło i nic.
I naraz...
Z bocznego duktu wyłonił się pies.
Duży, czarny na grzbiecie, dołem podpalany,
mądre orzechowe oczy. Uśmiech
i przyjaźnie machający ogon. Podbiegł do
mnie i obwąchał. - Cześć Misiek! Pozdrowienia
od mojego Argosa - powiedziałem
na głos. Kolejny uśmiech. Misiek ma
obrożę, a u metalowego kółka wiszą trzy
ogniwka łańcucha. - Urwał się do suczki -
przebiega myśl. Wyciągam rękę, ale pies
unika z nią kontaktu. - Nie, to nie - mówię.
Pies robi w tył zwrot i rusza w głąb duktu.
Po chwili zawraca i podbiega do mnie,
znów zawraca - najwyraźniej chce, bym
poszedł za nim. Ruszam więc. Tak przechodzimy
jakieś 200 metrów. Naraz pies
przystaje i merda ogonem patrząc w dół
stoku. Przystaję i ja - rozglądam się wokół,
a potem podążam wzrokiem za jego spojrzeniem.
Jeden odziomek, dość spróchniały, a na
nim pyszni się kolonia wspaniałych opieńków!
- Dzięki Misiek! - wołam do niego
i rzucam się na grzyby. Po pięciu minutach
mam niemal pełny koszyk. Misiek
bobruje po krzakach - rozglądam się za
nim i dopadam kilku ślicznych podgrzybków,
które zrywam i wkładam do koszyka
w ślad za opieńkami. Pies znikł. Wołam
„Misiek!” i „Ciapek!” - ale odpowiada mi
cisza lasu przerywana szumem wiatru na
szczycie Cioska, krakanie kruka i skwir jastrzębia.
Znowu wracam do grzybów. Rozglądam
się i czeszę las w promieniu pół
kilometra. Ale nie znajduję już nic. Misiek
doprowadził mnie do jedynego miejsca, w
którym znajdowały się grzyby!
Nic tu po mnie, robię zwrot i idę
do domu, po drodze zrywając jeszcze
cztery kozaczki. Naraz na przeciwległym
stoku Grani słyszę ostre szczeknięcia. Raz
i drugi. W chwilę później ciszę leśną przerywa
huk wystrzału. - O żesz ty! - przelatuje
mi przez głowę - to jakiś myśliwy,
duży kaliber, dwunastka! Odgłos strzału
jest wyraźny: to nie ostre, złośliwe szczeknięcie
sztucera czy wysoki trzask szesnastki
  To głuchy grzmot kniejówki czy
boka, kaliber 12, tego nie sposób pomylić
z czymś innym. W sekundę później z
tej samej strony dobiega do mnie przeraźliwy
psi skowyt bólu i przerażenia. Nie
trzeba wielkiej wyobraźni, żeby domyślić
się, co tam się stało. Skowyt gaśnie, ale za
to słyszę ludzkie głosy. - Staaaaszeeeek!!! -
drze się ktoś. A potem seria słów nienadających
się do powtórzenia. Jakiś niedzielny
„polowac” strzelił do psa, myśląc, że to
dzik czy sarna. - Bydlak - cedzę przez zęby
z nienawiścią - zabiłeś, draniu, Miśka, a
bodaj cię piekło pochłonęło! Życzę ci tego
z całego serca!
Dzień stracił
wszelki urok.
Wracam do domu zatruty żalem. Ból za
mostkiem, szum w uszach. Tak jest zawsze,
kiedy ogarnia mnie bezsilna wściekłość.
Żal mi Miśka, którego zamordował jakiś
niedzielny snajper. I to w chwili, kiedy na
niedzielnej mszy ksiądz podnosił Najświętszy
Sakrament...Jakaż to ironia losu.
Żal mi zwierząt, których jest mało, a
jeszcze są wybijane w okrutny sposób
przez myśliwych, licencjonowanych morderców,
i kłusowników, niejednokrotnie
pijanych i raniących zwierzęta, które potem
długo umierają w straszliwych męczarniach;
myśliwych idących potem przez
miasto obwieszonych truchłami zamordowanych
przez siebie zajęcy czy ptaków.
Jakby było się czym chwalić... To było
może naturalne w epoce lodowej, ale nie w
XXI wieku. Pocieszam się tym, że Misiek
nie umierał długo. Nie potrafię tym ludziom
wybaczyć. Nie potrafię...
Teraz myślę, że ten pies uratował mi
zdrowie, a nawet życie, bo ten strzelec
od siedmiu boleści walił do wszystkiego,
co się w lesie poruszało. Zamiast do
dzika, strzelił do psa. A co
by było, gdyby tam był człowiek?
Założę się, że też wygarnąłby
do niego. Podłość tych
niedzielnych strzelców jest
przerażająca, ale jeszcze bardziej
przeraża plaga kłusownictwa.
Policja ich nie ściga,
bo kłusownictwo w naszym
kraju jest „czynem o znikomej
szkodliwości społecznej”,
jak wiele innych przestępstw.
Służba leśna też niewiele
może, a narażanie się kłusownikom
i złodziejom drewna,
którzy teraz stanowią całą
mafię, grozi leśnikom i ich
najbliższym utratą życia
i mienia. Oto do czego doszliśmy
w naszej Rzeczypospolitej...
Można tylko zwrócić się
z apelem do grzybiarzy i turystów
penetrujących polskie
lasy: UWAŻAJCIE NA
SIEBIE, bo w każdej chwili
może was spotkać taka przygoda.
Ja miałem szczęście, ale
ktoś może mieć go mniej...
Robert K. Leśniakiewicz

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #454 : 2009-02-25, 19:12 »

ppx

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 7227
  • 2 króliki i 1 pies
    • WWW
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #455 : 2009-02-25, 19:13 »
Dobrze, że taka strona powstała. :) Trzeba ją porozwysyłać.
Zapisane
Podpis bez przekazu.

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #456 : 2009-09-14, 22:29 »
Hmmm .... " mądrości " myśliwych:

Cytuj
można strzelać do psów zdziczałych i koniec !
Jeżeli ZDZICZEJE pies rasowy i się go kropnie to nikt nie ma prawa nic zrobić myśliwemu który takiego psa zastrzelił ...to jest proste jak pier...
...
goni to kłusuje i stanowi zagrożenie dla zwierzyny którą TY masz zafajdany obowiązek chronić !!
Z racji ustawy (nawet dwóch) i statusu P.Z.Ł. ..no i oczywiści (moje ulubione stwierdzenie ) ETYKI ŁOWIECKIEJ
ups...oki tylko się nie denerwuj :mg:
...
zdziczały ...hmmm u mnie to oznacza martwy :twisted:
mamy jeszcze jakieś żywe w obwodzie ale to dlatego ze ostatnio nie mam czasu a nie wszyscy strzelają do goniących :mg:
Darz Bór
...
odstrzał psa to nie polowanie :twisted:
luka w prawie :twisted:
możesz ciągnąć pod horyzont :twisted:
Wskazuję luki a to co innego ...skoro coś nie jest zabronione jest dopuszczone..haha
Okrutna to logika ale tak jest ...

Cytuj
Oczywiście cała ta dyskusja dla etycznego myśliwego ma charakter czysto akademicki, bo etyczny myśliwy dbający o dobry wizerunek łowiectwa, oprócz wielu różnych spraw o których zawsze pamięta, dodatkowo zwykle w bagażniku wozi ze sobą szpadel albo przynajmniej saperkę, dzięki której pozwala właścicielowi psa pozostać w błogiej nieświadomości i nie gasi jego nadziei na powrót zbłąkanego pieska.
Wierzcie mi tak jest lepiej.

Cieszy chociaż to,że takie jednostki zaczynają być piętnowane - to tylko kropla,ale zawsze.

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #457 : 2009-09-22, 15:30 »
Cytuj
Mordercy spuszczeni ze smyczy

Psy w lasach. Właściciele tatrzańskich dolin Chochołowskiej i Lejowej chcą zakazać im wstępu. Na problem narzekają też leśnicy

Do Tatrzańskiego Parku Narodowego psów wprowadzać nie wolno. Do tej pory można było jednak wybrać się na spacer z czworonogiem do Doliny Chochołowskiej czy Doliny Lejowej. Obie bowiem, choć znajdują się w TPN, należą do prywatnej Wspólnoty Leśnej Uprawnionych Ośmiu Wsi z siedzibą w Witowie. Teraz i właściciele tej wspólnoty zamierzają wprowadzić zakaz wprowadzania psów. Podjęli już uchwałę, która zakłada, że restrykcje zaczną obowiązywać od przyszłego sezonu wakacyjnego.


Bo nie mają kagańców

Dlaczego górale nie chcą już psów w dolinach? – Nie ma jakichś dramatycznych sytuacji, by pies płoszył zwierzynę, bo do doliny są wprowadzane na smyczach, ale obserwujemy, że właściciele czasem mocno popuszczają smycz, czym utrudniają spacer innym turystom. Nie zakładają też psom kagańców – wylicza powody Jan Piczura ze wspólnoty. Na razie zakaz ma obowiązywać na gruntach wspólnoty znajdujących się w obrębie TPN (ponad 2,2 tys. hektarów).

Piczura nie wyklucza, że jeśli właściciele psów będą lekceważyć nakaz prowadzenia swojego czworonoga na uwięzi, zakaz zostanie rozszerzony o pozostałe 900 h bezpośrednio przylegających do parku.


Las budzi bestie

Na problem z pupilami turystów narzekają też strażnicy z TPN. Zdarza się, że mimo zakazu ludzie wchodzą z psami na teren parku. Przez dwa miesiące wakacji Straż Leśna TPN wystawiła osiem mandatów.

– Psy w lesie to klęska – mówi Stanisław Czubernat, wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. – Płoszą zwierzynę i wtedy dorosłe osobniki np. nie wracają już na miejsce, gdzie porzuciły swoje młode. A najgorsze jest to, że właściciel takiego psa, który zagryzł małe zające, najbardziej zmartwiony wydaje się być tym, iż jego pies zmoczył sobie łapki.

– Dopóki nie zmieni się mentalność ludzi i nie zrozumieją, jak poważny jest to problem, nie rozwiążemy tej sprawy – mówi Edward Wlazło, komendant Straży Leśnej TPN.

Dlatego leśniczy i strażnicy zapowiadają surowe egzekwowanie kar. – Coraz częściej przekonuje się, że dopóki ktoś nie zapłaci kary, nic sobie nie robi z nakazów i zakazów. Dopiero uderzenie po kieszeni skutkuje zmianą nastawienia – ubolewa leśniczy Witold Ciechanowicz z Nadleśnictwa Gdańsk.

Trójmiejscy leśniczy uruchomili kilka tygodni temu specjalny blog (www.pieswlesie.blogspot.com). Prezentują w nim, jak okrutnie dla leśnych zwierząt kończy się kontakt nawet z najmniejszym kundelkiem. Jedno ze wstrząsających zdjęć przedstawia sarnę z brzuchem rozprutym zębami psa. Zwierzę zdychało w męczarniach przez kilkadziesiąt minut.

Według Ciechanowicza co miesiąc ofiarą psów w okolicach Gdańska pada kilka saren. – Zimą, gdy zwierzętom trudniej uciekać, psy zabijają nawet 50 saren miesięcznie – mówi leśniczy.

– W każdym kanapowcu drzemie drapieżnik, a najlepsza tresura może zawieść w konfrontacji z nagle ujawnionym instynktem łowieckim – tłumaczy Anna Malinowska, rzecznik Lasów Państwowych. – W lesie nawet w małym kundelku budzi się bestia, która jest groźna dla leśnych zwierząt.


Zabilimipsa.pl

Wałęsające się po lesie psy, które zagrażają zwierzętom, myśliwi mają prawo zastrzelić.

Przepis stał się jednak także przyczyną wielu kontrowersyjnych sytuacji, o których często informują media.

Na forum www.zabilimipsa.pl swoje historie opisali właściciele psów, którym łowcy zastrzelili pupila, gdy tylko na chwilę stracili go z oczu w trakcie spaceru po przylegających do lasu łąkach.

Dlatego na swojej stronie internetowej domagają się m.in. wyraźnego oznaczenia tablicami ostrzegawczymi terenów łowieckich, na których używa się broni palnej. Żądają również ograniczenia prawa do odstrzału zdziczałych kotów i psów lub robienia tego w sposób zorganizowany pod nadzorem władz.


OPINIE

Artur Barciś, aktor, właściciel trzech jamników

Dla mnie oczywiste jest, że psy do lasu wyprowadzam na spacer tak jak do parku, czyli na smyczy i w kagańcu. Jednym z powodów jest to, że się boję, iż mi uciekną. Raz już się tak zdarzyło i odnalazłem je trzy dni później w schronisku. Ale chodzi też o bezpieczeństwo innych użytkowników lasu, na przykład spacerujące tam dzieci albo żyjące w lesie zwierzęta. Tym, dla których wyprowadzanie psa do lasu na smyczy i w kagańcu nie jest oczywiste, radzę sobie wyobrazić, czy chcieliby, aby ich dziecko spotkało w krzakach wilczura lub amstafa.

Katarzyna Skrzynecka, piosenkarka, właścicielka cocker spaniela

Myślę, że to, w jaki sposób pilnuje swojego czworonoga, zależy od właściciela. Sama na dalsze wypady, gdzieś w puszczę, nie zabieram psa bez smyczy. Chodzi o to, żeby nie był on zagrożeniem dla żyjących tam zwierząt. Jednak nie tylko, także i o to, by i jemu samemu nie stała się krzywda, na przykład by nie złapał jakiejś choroby od dzikiego zwierzęcia. Ale nie widzę powodu, by w lesie gdzieś pod miastem, gdzie wszyscy chodzą z dziećmi i psami na spacery, mój pies musiał być na smyczy. Mimo że nie jest na uwięzi, mam nad nim kontrolę, bo porusza się wyłącznie przy mnie.


Kiedy myśliwy może strzelić

Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r. wraz z późniejszymi zmianami myśliwi mogą zastrzelić na terenie lasu psa lub kota tylko wówczas, gdy łącznie wystąpi kilka przesłanek:


Myśliwy musi mieć upoważnienie wydane przez zarządcę danego obwodu łowieckiego.


Zwierzę musi być bez opieki i wykazywać odznaki zdziczenia.


Pies czy kot musi znajdować się na terenie lasu i ponad 200 m od zabudowań mieszkalnych.


Zwierzę musi stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym łownych, a więc musi się znajdować na terenie, gdzie zwierzyna taka przebywa.

Łowczy twierdzą, że takim samym problemem jak bezpańskie zwierzęta są także psy wyprowadzane przez właścicieli do lasu bez smyczy.


Zdaniem internautów

Problem w tym ze każdy właściciel psa czy kota myśli ze jego podopieczny to aniołek i nawet nie dopuszcza innej myśli i uważa że smycz czy kaganiec to jakaś średniowieczna tortura. Co jest ważne to nie jak się czuje pies i jego właściciel ale jak się czują inni ludzie którzy z tym psem bez smyczy i kagańca muszą obcować. Czy to na ulicy, czy w parku czy w lesie. (...) Nawiasem mówiąc wychowałem się w rodzinie myśliwego i z psami.

~Greg

Myślę, że wystarczyło napisać, że wychował się Pan w rodzinie myśliwego. My chyba po innych lasach chodzimy, inne kraje zwiedzamy i inne psy mamy. Nie przeczę, że w psie MOŻE obudzić się instynkt. Tyle, że NIE MUSI. Trzeba włożyć trochę (przyjemnego) wysiłku w tresurę. (...) Szkoda, że w artykule nie napisano ileż to saren ginie z rąk myśliwych, którzy zabijają, oczywiście, tylko z konieczności regulacji.

~Rafał

Egoizm i głupota to dwa motory naszych poczynań. A przy tym każdy uważa, że jest najmądrzejszy. Ludzie płaczą jak umiera ich piesek i kotek, ale szkody i strachu innych ludzi już nie mają na względzie.

~Mm

Więcej na blog.rp.pl/zwierzeta

http://www.rp.pl/artykul/366676_Mordercy_spuszczeni_ze_smyczy_.html

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #458 : 2010-01-21, 23:49 »
Oto jak panowie myśliwi reagują na pomoc psom w schroniskach i na akcje edukacji właścicieli psów oraz sterylizacji,kastracji psów:

Cytuj
Dla mnie człowiek jest o wiele ważniejszy niż pies.Może trzeba zastanowić się nad uśpieniem części tych psów?
DB.

Cytuj
Boję się ludzi, którzy bardziej od ludzi kochają zwierzęta

Cytuj
dla mnie sprawa prosta psy ktore nie maja wlascicieli - uspic, zlikwidowac schroniska a kase przekazac organizacja pomagajacym ludziom...
i psy sie mecza i opiekunowie..
proste rozwiazanie

Cytuj
Tyle energii i kasy w bzdety , które można rozwiązać jednym strzałem a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na pełną edukację przynajmniej jednego dzieciaka z bidula w porządnej płatnej szkole wyższej z internatem . To ma sens a certolenie się z kundlami to bzdet .
...
wiesz dobrze, że ta spectroska o pieseczki to bzdety a jest kupę ważniejszych rzeczy.
Pozdrawiam

Cytuj
Nikt nie potrzebuje łaski Aniela dopóki nie zostanie mu ona zaoferowana. Zrób coś dla ludzi , nie zajmuj się bzdetami, szkoda Twojej naprawdę wspaniałej wrażliwości, chęci niesienia pomocy i kreatywności która zamiast w bzdurnej sprawie mogłaby się przydać w pomocy wielu konkretnym potrzebującym ludziom. Mnie, jako egoisty, dla którego ważne są tylko moje interesy, fascynują ludzie skłonni do bezinteresownych poświęceń dla innych. Naprawde podziwiam, nie mam takiego daru , bardzo żałuję.
Rozczulanie się nad pieseczkami uważam za niedojrzałość.
P.s. Kocham psy , miałem kilka, bardzo o nie dbałem, niczego im nie brakowało, łącznie z możliwością wybiegania się w lesie (Mea culpa). Nie pozwoliłbym nikomu psa skrzywdzić, traktowałem je niemalże jak członka rodziny. Ale pies to tylko pies i jeżeli ma być jakiś ład i porządek to musi być kwestia piesków w lesie humanitarnie i niedrogo załatwiona. Byćmoże przez kastrację głupich i nieodpowiedzialnych właścicieli , żeby głupota nie była dziedziczona.:)))
Pozdrawiam

min:  http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=323822&t=323822

Nie wiem więc,czy w ogóle warto z nimi rozmawiać...

Forum Zwierzaki

Odp: Zdziczałe
« Odpowiedz #458 : 2010-01-21, 23:49 »

ppx

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 7227
  • 2 króliki i 1 pies
    • WWW
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #459 : 2010-01-24, 19:39 »
Nie warto. xD
Zapisane
Podpis bez przekazu.

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #460 : 2010-01-30, 13:48 »
Cytuj
Psy zagryzają sarny z okolic Radomia

Nieżywą samicę znaleziono przy ul. Nadrzecznej, mniej jest saren w całej dolinie Kosówki. Zniknęło stado żyjące w skansenie. - Zabijają je psy, nie tylko te bezdomne - mówią przyrodnicy


Dwa dni temu internauta zaglądający na stronę Klubu Przyrodników Regionu Radomskiego zawiadomił ekologów, że przy ul. Nadrzecznej, niedaleko rzeki Kosówki, leżą zwłoki sarny. Według niego ślady świadczyły o tym, że łania została rozszarpana przez zwierzęta.

- Pojechaliśmy na miejsce. Widok był szokujący. Sarna została pożarta od środka, musiała długo konać - mówi Jacek Słupek z Klubu Przyrodników Regionu Radomskiego. Nie ma wątpliwości, że sprawcami śmierci dzikiego zwierzęcia były psy. I to nie te bezpańskie, ale puszczane wolno przez okolicznych mieszkańców.

- Skąd taki wniosek? Bo niestety nie jest to pierwszy tego typu przypadek w tej okolicy - mówi Słupek. Kilka lat temu na terenie Muzeum Wsi Radomskiej pojawił się kierdelek saren. Zwierzęta żyły w skansenie, czasami widywali je pracownicy i goście. Ale stada już nie ma. Okazało się, że na teren muzeum przedostały się psy z okolicznych gospodarstw przy ul. Starokrakowskiej, Szydłowieckiej czy z Wośnik, i to one zagryzły zwierzęta. Pracownicy Muzeum Wsi Radomskiej potwierdzają, że jeszcze w ub.r. widzieli na terenie skansenu sarny, tej zimy nie ma po nich śladu.

Zmniejszyło się też stadko saren, które żyje w dolinie Kosówki. Ostatnie liczenie wykazało, że kierdelek został pomniejszony o dwa osobniki i z ośmiu zwierząt pozostał już tylko jeden rogaś i pięć kóz. Nie wiadomo też, co stało się z młodymi. Jeszcze jakiś czas temu kilka kóz było kotnych, tymczasem przyrodnicy nie widzieli ich podczas liczenia przy samicach. Są pewni, że to także sprawka psów.

- Niestety, podobna sytuacja jest i w innych dzielnicach peryferyjnych miasta. Ostatnio obserwowaliśmy sarnę w dolinie Pacynki, a wokół cały czas krążył olbrzymi pies - relacjonuje Słupek. Według niego problem tkwi w braku odpowiedzialności właścicieli za swoich czworonogów.

- Bo nie w niechęci do saren. Akurat te zwierzęta spotykają się z bardzo przychylnym nastawieniem. Tyle że właściciel, puszczając wolno psa, nie zdaje sobie sprawy, że stwarza zagrożenie dla dzikich i coraz rzadziej spotykanych w naszych lasach zwierząt - mówi przyrodnik.

Uważa, że konieczne jest przeprowadzenie odłowu wolno biegających psów oraz wyciągnięcie konsekwencji wobec ich właścicieli. - Potrzebne są też działania edukacyjne. Należałoby też rozważyć ponowne wprowadzenie podatku od posiadania psa. Może to sprawiłoby, że właściciele czuliby się bardziej odpowiedzialni za swoje czworonogi. Jak nic nie zrobimy, to żeby zobaczyć sarnę, będziemy jeździć daleko za Radom - uważa przyrodnik.

Kłusownicy

Kilka dni temu w zagajnikach między ulicami Północną i Starą Wolą Gołębiowską przyrodnicy znaleźli 23 wnyki i kilometr drutu przygotowanego do założenia pułapek na dzikie zwierzęta. Sidła zostały zdemontowane, a o sprawie powiadomiono policję. W poprzednich latach spacerowicze i przyrodnicy także znajdowali pułapki zastawiane na zwierzęta w dolinie Mlecznej i Kosówki oraz w Krzewieniu. W jeden z drutów najprawdopodobniej wpadł zając, o czym świadczą widoczne ślady zwierzęcia desperacko walczącego o uwolnienie.

malgorzata.rusek@radom.agora.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Radom

http://radom.gazeta.pl/radom/1,35219,7505282,Psy_zagryzaja_sarny_z_okolic_Radomia.html

Myśliwi piszą że są wstrząśnięci i tak wkurzeni ze już z samego rana mimo mrozów pójdą " likwidować kundle " a wszystkie zdjęcia powinno się umieszczać z dopiskiem: " zamordowali mi sarnę " - nie zwrócono uwagi jednak na ważny fragment tekstu:

Cytuj
Uważa, że konieczne jest przeprowadzenie odłowu wolno biegających psów oraz wyciągnięcie konsekwencji wobec ich właścicieli. - Potrzebne są też działania edukacyjne. Należałoby też rozważyć ponowne wprowadzenie podatku od posiadania psa. Może to sprawiłoby, że właściciele czuliby się bardziej odpowiedzialni za swoje czworonogi.

IBDG

  • Globalny Moderator
  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 12260
  • Zawsze będziemy Cię kochać, piesku... (*)
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #461 : 2010-01-30, 18:42 »
Skoro są tacy wstrząśnięci, niech pójdą po rozum do głowy i wezmą się za edukację wieśniaków. Zlikwidują raz na zawsze przyczynę, a nie wciąż kolejne skutki ludzkiej głupoty, pazerności i prymitywizmu. Chyba, że im w to graj... :/
Zapisane
IBDG Wrocław

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #462 : 2010-01-30, 19:21 »
Według nich na zmianę prawną,systemową i na zmianę ludzkiej mentalności potrzeba z 50 lat ... odstrzał jest nie efektywny i nie rozwiązuje sprawy ale sprawia,ze myśliwy czuje się dowartościowany tym,że " uratował ' sarnę,zająca,bażanta ...

Cytuj
W kwestii kłusujących psów i strzelających do nich myśliwych.To my jako myśliwi jesteśmy sobie sami winni.PZŁ niby taka duża organizacja a tak na prawdę dezoorganizacja.Garstka ludzi którzy dawno nie widzieli szamponu do włosów potrafi sie zorganizować i narobić tyle szumu że przerywane są wielkie inwestycje a my nie możemy wywalczyć raz na zawsze sprawy związanej z głupimi psami.Wystarczy żeby panowie z samej góry wydali trochę moich i waszych pieniążków na edukację społeczeństwa a nawet finalizować jeden ale porządny reportaż i do tego wywalczyć zaostrzenie kar dla właścicieli psów a wszystko było by jasne i klarowne.Wystarczy że jakby się udowodniło że akurat tego pana pies zagryzł kozę i dostałby za to np.2 tyś kary to by sami właściciele dbali żeby ich zapchleńce siedziały w kojcach .Wystarczy tylko chcieć ....

Ps.Sam mam psy i koty ale wyjątkowo nie przejmuje się głodującymi psami .Bardziej mnie martwi to że ludzie a zwłaszcza dzieci w Polsce głodują. I jakby ci wszyscy co tak walczą o tego biednego pieska wzięli by pod swoja jedno głodne dziecko to by to dziecko najedzone poszło by spać.Polecam to wszystkim ekooszołomom co się schabowymi ze świnki zajadają a resztę żywności marnują.

http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=325349&t=325349

IBDG

  • Globalny Moderator
  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 12260
  • Zawsze będziemy Cię kochać, piesku... (*)
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #463 : 2010-01-30, 19:36 »
Według nich na zmianę prawną,systemową i na zmianę ludzkiej mentalności potrzeba z 50 lat
Im szybciej zaczną, tym wcześniej skończą :P
Zapisane
IBDG Wrocław

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #464 : 2010-01-31, 17:36 »
I kolejny artykuł o psach wklejony przez myśliwych:


Cytuj
    Polują na zwierzynę. Kto? Kłusownicy i bezpańskie psy


    W poszukiwaniu wody zwierzęta leśne podchodzą blisko domostw. Wykorzystują to biegające luzem psy, dla których zwierzyna leśna jest łakomym kąskiem. Pod Sitańcem znaleziono trzy zagryzione sarny. – Właściciele powinni pilnować czworonogów – alarmują myśliwi.

    Myśliwi dbają o zwierzynę.

    – Większość kół prowadzi akcje odrobaczania zwierzyny płowej, głównie saren i jeleni – mówi Robert Polski, prezes Wojskowego Koła Łowieckiego nr 121 Świt” w Zamościu.

    Ale zamarznięte rzeki i jeziora oraz gruba pokrywa śniegu uprzykrzają życie mieszkańcom kniei. Choć myśliwi stale ich dokarmiają, wkładając do paśników m.in. karmę soczystą, np. marchew, buraki czy jabłka, to w poszukiwaniu wody zwierzęta podchodzą bliżej domostw, stając się łatwym łupem dla biegających samopas psów.

    Kilka dni temu pod Sitańcem znaleziono trzy zagryzione sarny.

    – Wszystko wskazuje na to, że to była robota psów – mówi zamojski łowczy okręgowy Henryk Studnicki. – Zwierzęta łatwo dogonić, bo zapadają się w głębokim śniegu i mają okaleczone nogi.

    Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, myśliwi mogą strzelać do psów, które pozostają bez opieki i wykazują oznaki zdziczenia, jeżeli są w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowią zagrożenie dla zwierząt wolno żyjących.

    – Wolelibyśmy nie strzelać do bezpańskich psów, tylko zwrócić się do właścicieli o to, by nie puszczali ich luzem, bo wyrządzają szkody – wskazuje Studnicki.

    Co na to ci ostatni? – Mój "Misio” nikomu nie zrobił jeszcze krzywdy, więc przynajmniej na noc spuszczam go z łańcucha – twierdzi właścicielka mieszańca spod Hrubieszowa.

    Ale zapomina dodać, że jej posesja nie jest ogrodzona, więc pupil może narobić w okolicy sporo szkód.

    – A niektórzy trzymają w gospodarstwie po kilka psów – zauważa Lucjan Grabarczuk, prezes Koła Łowieckiego nr 42 "Cichy Bór” w Modryńcu.

    Według szacunków myśliwych po lasach i polach Zamojszczyzny może wałęsać się prawie 2 tys. psów i tyle samo dzikich kotów.

    Zwierzyna leśna pada też łupem wilków oraz skrzydlatych drapieżników, m.in. kruków, jastrzębi gołębiarzy i myszołowów.

    Udział w jej trzebieniu mają też kłusownicy. W okolicach Horyszowa Ruskiego myśliwi ujawnili niedawno około 20 wnyków. Pod Mirczem w sidłach skonały dwa łosie.

    Jak nie kłusownik, to pies

    W ubiegłym roku myśliwi namierzyli łącznie 965 wnyków oraz blisko 80 innych urządzeń kłusowniczych. W zastawionych pułapkach zginęło 11 jeleni, 57 sarn, 7 dzików, 33 zajęcy i 35 lisów. Wykryto 90 przypadków kłusownictwa z bronią. Policja ujęła na gorącym uczynku dwóch kłusowników. Psy zagryzły 5 jeleni, 9 danieli, 11 dzików, 202 sarny i 301 zajęcy.

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100131/ZAMOSC/780462655

zamieścili to w temacie: " myśliwy jest dobry ....... i gotowy do wszystkiego - potrafi także pomagać zwierzynie "

http://www.przelom.pl/przelom-online.php?t=Mysliwi-dokarmiaja-zwierzyne-&p=4518

Cytuj
    Tej zimy koło zużyje 20 ton karmy, na co wyda około 19 tysięcy złotych. Połowa tej sumy to dotacja z gmin i starostwa. Resztę dołożą myśliwi głównie ze sprzedaży upolowanych tuszy zwierzęcych oraz składek członkowskich. Podobne akcje dokarmiania prowadzą także pozostałe lokalne koła łowieckie.

skoro mają dofinansowanie do dokarmiania to może niech przeznaczą jakąś skromną część tego na te biedne,głodne dzieci bez węgla na zimę,zamiast pierniczyć o likwidacji schronisk i przeznaczaniu tych pieniędzy na owe dzieci.

Cytuj
W Słupsku psy rozszarpały sarnę

Na rozszarpaną przez psy sarnę w pobliżu działek w Słupsku natrafił nasz internauta


Dzisiaj o godz. 13.30 koło płotu kompleksu działek im. Nowotki za strzelnicą Gryfa (drugi kompleks, za autodromem Szkoły Policji) znalazłem zabitą sarnę - napisał do nas internauta Warcisław.

- Gdy podchodziłem, uciekł od niej duży, szary pies. Nie był agresywny, nie szczekał, odbiegł na kilkadziesiąt merów i czekał, kiedy pójdę, by mógł dokończyć posiłek - relacjonuje internauta.

- Ten pies wyglądał jak duży husky. Mało prawdopodobne by był to wilk.

Choć pies nie był agresywny naszym czytelnikom wybierającym się w rejon działek zalecamy ostrożność.

http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100131/SLUPSK/773892720

Cytuj
Psy zagryzły sarnę

W sobotę rano znaleziono na jednej z uliczek osiedla domów
letniskowych w Zalesiu k. Wilkas szczątki sarny. Wszystkie okoliczności wskazywały, że zwierzę zostało zagryzione przez wałęsające się psy.


Jak podkreślili nasi rozmówcy - to nie były bezpańskie psy, a jedynie pozbawione właściwej opieki i świadomie wypuszczane poza ogrodzenia przez właścicieli domków.

- To sprawa dla straży gminnej, a może nawet policji- twierdził jeden z właścicieli domków. - Wałęsające się psy są widywane prawie każdego dnia.

Okazało się, że strażnicy gminni w sobotę nie pracują i sprawę uprzątnięcia szczątków sarny zgłosiliśmy wójtowi gminy Andrzejowi Sierońskiemu.

S.K.

Więcej na ten temat w "Gazecie Giżyckiej", w poniedziałek 01. 02. 2010r.

http://gizycko.wm.pl/Psy-zagryzly-sarne,88296

Czyli to są ponoć psy puszczane luzem,nie bezdomne ani zdziczałe - i dlatego należy coś zrobić w kwestii właścicieli psów i ich odpowiedzialności za psy,najlepiej dać po dupie finansowo - jak jeden z drugim zapłaci z tysiąc zł.to na drugi raz zastanowi się czy puścić psa luzem " żeby się sam wyżywił ",można by było zrobić też coś żeby sprawdzać czy pies ma zapewnione godziwe warunki ( czy nie jest głodny ),tylko jak to zrobić? ...
może ludzie po takich karach dłużej by się zastanowili czy chcą mieć psa? - boję się tylko tego ze wtedy psy byłyby masowo wyrzucane,porzucane i zabijane ...

Myśliwi piszą że nie ma żadnej alternatywy dla odstrzału psów i kotów,gdyż wszelkie metody zapobiegania bezdomności i rozrodowi psów są nieskuteczne i zbyt drogie a mentalności ludzkiej się nie zmieni więc jedynym i niezbędnym wyjściem z sytuacji jest odstrzał psów i kotów ... ponoć w innych krajach UE bezpańskie psy są bezwzględnie likwidowane i nie ma sentymentów ...  :roll:

Ponoć w ubiegłym sezonie łowieckim psy zagryzły nawet 7 tysięcy saren,myśliwi zaś ok.10 tyś. - kto tu więc zabija więcej?.

Forum Zwierzaki

Odp: Zdziczałe
« Odpowiedz #464 : 2010-01-31, 17:36 »

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #465 : 2010-02-19, 00:19 »
Kolejne teksty o tysiącach psów które mordują myśliwym sarny:

http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100218/REGION/312793716
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7576151,Mysliwi_apeluja__nie_wpuszczajmy_psow_do_lasow.html
http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100218/SZCZECINEK/938723858

Mnie tylko bulwersuje jedna rzecz: dlaczego ciągle nakręca się oddźwięk na psy ( jacy to mordercy,itp ) a prawie nigdzie nie mówi się o ich właścicielach oraz o rozwiązaniach ustawowych które miałyby rozwiązać problem bezdomności zwierząt i puszczania ich luzem?
a,pamiętam - społeczeństwo jest niereformowalne,jak twierdzi MŚ i PZŁ i nic się nie da zrobić a wszystko co się robi jest nieefektywne i drogie a kula tańsza ...

Dopóki nie wprowadzi się odpowiednich rozwiązań systemowych i wysokich kar finansowych,dopóty nic się w tej materii nie zmieni - a odstrzał psów to nie rozwiązanie problemu.

Ten fragment tekstu mnie rozbawił:

Cytuj
Ludzie myślą, że my tylko strzelamy do zwierząt (w języku myśliwych strzelanie nazywamy "pozyskiwaniem", to lepiej brzmi), a tymczasem my się nimi opiekujemy.

... :lol:

i coś takiego:

Cytuj
Gm. Gościno: Myśliwy zastrzelił psa. " Ręka mi nie zadrżała"

(ces)

- Psa spotkała najsurowsza kara, ale inaczej nie można - bez wahania stwierdził myśliwy, opisując, jak zabił wielkiego owczarka.


W środę w pobliżu Sikorzyc natknął się na psy. Zwierzęta zmasakrowały kilka saren. - Zastrzeliłem psa, który rozszarpał dwie sarny i nie mam z tego powodu wyrzutów - poinformował nas myśliwy. - Prawo zezwala na strzelanie do wałęsających się psów - dodaje.

Czy był to jedyny przypadek zaatakowania przez te psy zwierzyny płowej, jaki był w tym udział człowieka i dlaczego myśliwy zdecydował się na tak drastyczny krok?

O tym przeczytasz w piątek 19 lutego w papierowym wydaniu "Głosu Koszalińskiego" oraz w serwisie e-kiosk.

http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100218/POWIAT02/580618374

I jeszcze o psach,kotach i innych zwierzętach w Niemczech:

Cytuj
Dla zainteresowanych,jak robią to sąsiedzi.
Wild und Hund 2006 kwiecień
Baden-Wurttemberg-myśliwi mają obowiązek strzelać do wszystkich dzikich psów i kotów 500metrów od zabudowań
Bayern-to samo ale już 300metrów
Berlin-koty wszystkie 300m,psy trzeba zgłosić specjalnym służbą.
Brandenburgia-koty i psy 200m od zabudowań
Bremen-jw.200m
Hamburg-jw.200m
Hessen-od 01 do 31.03 absolutnie wszystkie psy i koty 500m
Maclenburg-Vorpommern-koty i psy 200
Niedersachsen-zdziczałe koty i psy 200m proszą o ostrożność przy podjęciu decyzji.

do tego używanie wszelkich rodzajów pułapek żywo jak i martwo łownych.
Trucie,gazowanie lisich nor w miejscach wyznaczonych przez koła łowieckie.
« Ostatnia zmiana: 2010-02-19, 20:49 autor lis »
Zapisane

lis

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 16207
  • red fox and dog fanatic
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #466 : 2010-02-25, 21:47 »
Kolejne teksty o " psach mordercach ":

http://zwierzeta.wm.pl/Pies-zagryzl-lanie,90360
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Krwawa-jatka-w-lesie---zdziczale-psy-zagryzly-16-saren,wid,12019400,wiadomosc.html?ticaid=19b56&_ticrsn=3
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100225/NEWS01/575625218
http://www.temat.net/aktualnosci/3911/Mysliwi-dokarmiaja-zwierzyne-%E2%80%93-psy-morduja

Myśliwi piszą że w komentarzach już nikt nie broni " kundli " i teraz wszyscy są za ich zabijaniem bo dowodów jest tyle że zamkną one usta wszystkim " szumowinom " a sami już jutro skoro świt pójdą mścić jelenie i sarny bo takie zachowanie się psów to oznaka ' niedoboru ołowiu we krwi ' ...

Najsmutniejsze jest to,że nadal nikt nie dąży do rozwiązania problemu systemowo,tylko myśliwi chcą mieć nadal prawo do egzekwowania swoich przywilejów ( bo myśliwy może ale nie musi zabijać psy ) - gdyby panowie " miłośnicy i obrońcy zwierząt ' naprawdę kochali zwierzęta to dążyliby do tego aby rozwiązać ten problem w taki sposób aby obie strony nie ucierpiały
oczywiście myśliwi twierdzą że oni mają obowiązek dbać tylko o dobro dzikich zwierząt a psy ich nie obchodzą - w takim razie nie powinni sobie przywłaszczać miana przyrodnika czy ekologa bo los dzikich zwierząt ich obchodzi,a jakże - ale tylko dlatego żeby mięli na co polować.

bingo

  • *
  • Wiadomości: 19
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #467 : 2014-04-18, 14:05 »
Zdziczałe zwierzęta to nic innego jak efekt ich zaniedbania przez ludzi. Zostają one porzucone na własny los i nikt nie che się nimi zająć. Każdy dzień jest dla nich walką o przetrwanie. Myślę, że nie powinniśmy ich unikać, lecz starać się im pomóc. Wiadomo, że prawdopodobnie nie powrócą one do normalnego sposobu zachowania się, nie oznacza to jednak, że zasługują one na śmierć.
Zapisane

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Zdziczałe
« Odpowiedź #468 : 2014-04-29, 12:09 »
Wiele fundacji prozwierzęcych wylapuje takie psy i z nimi pracuje doprowadzając je do normalnosci. Ale, przecież najlatwiej wystrzelac. A najtrudniej sterylizowac suczki zeby nadmiaru niechcianych szczeniąt po prostu nie bylo.
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers
Strony: 1 ... 14 15 [16]   Do góry
 

Strona wygenerowana w 0.108 sekund z 25 zapytaniami.