Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Strony: 1 2 [3] 4 5   Do dołu

Autor Wątek: 365 dni i... ona  (Przeczytany 27933 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #60 : 2007-11-11, 19:31 »
Super! Czekam na CD!! :)
Zapisane

ogryzek

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4120
  • drugs are bad mkay? :>
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #61 : 2007-11-11, 19:35 »
świetne :)
Zapisane
nie interesuj się, nie pytaj się o nic! nie zgubimy się, nie zbłądzimy przecież..
l gg 3474439 l www.mamojestembaklazanem.fbl.pl

3.07-31.07 - w Kletnie ;)

Iza13

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 563
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #62 : 2007-11-11, 20:26 »
superrrr :D
Dawaj CD :P
Zapisane
;)

Forum Zwierzaki

Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedz #62 : 2007-11-11, 20:26 »

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #63 : 2007-11-12, 14:38 »
*20 styczeń*

Godzina 17:45

Wczorajszy dzień pogrążył mnie w beznadziei. Rozejrzałam się po pokoju, wodząc wzrokiem raz na telefon, a raz na okno. Matka nadal była wielce obrażona. M, M, M, M. Tylko ta literka siedziała w mojej głowie... Chciałam zadzwonić i mu powiedzieć głośno, co o nim myślę, ale się powstrzymałam. Do pokoju wpadła mama:
- Siedzisz w tym pokoju jak dzikuska! - warknęła na wstępie - może byś się ruszyła z tego pokoju?!
Przez chwilę patrzylam na drzwi, jakby chcąc uzyskać tam jakąś podpowiedź.
- Gdzie miałabym iść, skoro nie pozwalasz mi wychodzic? - odpowiedziałąm przesadnie ze spokojem.
- Jakbyś mnie przeprosiła to nie przeszkadzałoby mi, żebyś wyszła! Ale ty chyba nie znasz takiego slowa jak "przepraszam"!
Po czym trzasnęła drzwiami. Siedziałam jakieś pół godziny i nie wytrzymałam.
- Przepraszam. Czy mogę wyjść do sklepu? Potrzebuję zeszytu do matematyki, bo się skończył... - powiedzialam we wstępie - pół godziny i wrócę.
- No dobra - odpowiedziala i zamknęła grube czasopismo które czytała w uwagą - pół godziny.
Nie marnowalam czasu i szybko ubrałam się, po czym wybiegłam z mieszkania. Zadzwoniłam do M.
- Czeeeeść - powiedziałam słodkim glosikiem - mam już czas, to jak, za 5 minut pod barem?
Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się i z ironicznym uśmiechem czekałam. Przyjechał punktualnie z bukietem róż w dłoni.
- Witaj Żabciu - przywitał się - jak się czujesz?
- Ach, wspaniale!
Wręczył mi kwiaty a ja nie mogłam nad sobą zapanować. Rzuciłam je na chodnik i zaczęłam deptać
-Nie.. pozwolę... abyś... bawił się... moimi... - podniosłam bukiecik w niezbyt dobrym stanie - ...uczuciami!
Odwróciłam się na pięcie i z wyraźnym zadowoleniem pomaszerowałam do domu. Pobiegł za mną.
- Ale posłuchaj! - złapał mnie za ramię - co ci odwaliło znowu?! Uważasz się za królową świata? Obrażasz się za nic! O co chodzi w ogóle?
- No właśnie, z góry założyłeś że o nic, więc po co się pytasz?
- Nie wiedziałam że jesteś taka żałosna. - warknął i odszedł.
Patrzyłam na bukiet, który trzymałam w dłoni, po czym rzuciłam go na biały, nieskazitelny śnieg. Czerwień kwiatów tak pięknie kontrastowala z bielą, jak moje oczucia z jego.

Beznadzieja.

Wróciłam bez zeszytu i bez M. Jakbym zostawiła cząstkę samej siebie. Zachowalam się beznadziejnie, czepiając byle czego. Otworzyłam drzwi.
- Mamo...? - spytałam odrazu. Cisza. - Mamo, jesteś tu? Mamo! - zdenerwowałam się na poważnie - Nie żartuj sobie z takich rzeczy!
Zaczęłam chodzić po wszystkich pokojach. Cisza.
- Pewnie poszła do sąsiadki, albo do Andrzeja, albo babci... - pomyślałam głośno, jakby chcąc, żeby mama usłyszała.
Zabrałam się za odrabianie lekcji, myślac o calym zdarzeniu.

*21 styczeń*

Godzina 23:42

Napiszę krótko - mamy nie ma. Dzwoniliśmy z babcią wszędzie, szanowny pan Andrzej również, chociaż ja go tak dziwnie podejrzewam... Przepadła jak kamień w wodę. Policja też zaangażowana, sąsiedzi, cała rodzina, bliższa, dalsza i jeszcze bardziej dalsza. Poprostu każdy. Babia postanowiła zaopiekować się mną i zamieszkać u nas. A raczej u mnie. Czuję beznadzieję, nie wzięła żadnego ubrania... To nie było zaplanowane.

Nic nie było zaplanowane, to nie miało być tak.



A tak w ogóle to jak na imię ma bohaterka? ^^
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

ogryzek

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4120
  • drugs are bad mkay? :>
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #64 : 2007-11-12, 14:44 »
świetne. nie pamiętam chybaaa.... yyy nie wiem ^^'
Zapisane
nie interesuj się, nie pytaj się o nic! nie zgubimy się, nie zbłądzimy przecież..
l gg 3474439 l www.mamojestembaklazanem.fbl.pl

3.07-31.07 - w Kletnie ;)

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #65 : 2007-11-12, 14:46 »
Bo w żadnej części tego nie napisałam, postanowiłam nie napisać, spróbować bez używania imienia... i jakoś się udalo :evil: . Dobrze, że to narracja pierwszoosobowa to mogłam to zrealizować :hehe:
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

anas

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4660
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #66 : 2007-11-12, 14:51 »
fajne ^^
Zapisane
"Gdyby istniało Newtonowskie trzecie prawo konwersacji, głosiłoby, że każde stwierdzenie wywołuje kontrstwierdzenie o równej sile i przeciwnym zwrocie."
~Hugh Laurie "Sprzedawca Broni"

Kar

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 2962
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #67 : 2007-11-12, 14:52 »
MoniŚ może ty książkę napisz??
A tak w ogóle to jesteś dopiero na 20 stycznia......... czyli będziesz opisywać jeszcze 345 dni? :D
Zapisane
"Słowo nie dym a gęba nie cholewa"
"Głupich nie sieją, sami się rodzą"

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #68 : 2007-11-12, 14:55 »
Prawdopodobnie tak, jak wena nie zginie ;p
E tam, książkę... nawet tu na forum są większe talenty :P . Chociaż chciałabym za kilka lat napisać coś, co mogłoby przeczytac więcej osób ;p

Dziękuję wszystkim ;)
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

Forum Zwierzaki

Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedz #68 : 2007-11-12, 14:55 »

Kar

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 2962
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #69 : 2007-11-12, 14:57 »
Jakie dziękuje? Pisz !! :P
Zapisane
"Słowo nie dym a gęba nie cholewa"
"Głupich nie sieją, sami się rodzą"

anas

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4660
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #70 : 2007-11-12, 14:58 »
ja może, jak skończe opko, które możecie przeczytać na fzecie i bedzie dluugie XD ponad 100 stron to wysle je gdzies
Zapisane
"Gdyby istniało Newtonowskie trzecie prawo konwersacji, głosiłoby, że każde stwierdzenie wywołuje kontrstwierdzenie o równej sile i przeciwnym zwrocie."
~Hugh Laurie "Sprzedawca Broni"

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #71 : 2007-11-13, 18:23 »
Dlaczego bohaterka tak potraktowała pana M.? Cóż on winien? :(

A ciekawi mnie, gdzie sie matka znajduje...
Zapisane

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #72 : 2007-11-13, 20:47 »
Bo tak ją potraktował gdy zadzwonił :evil: . A dzisiaj gdy wracałam ze szkoły sobie wymyśliłam CD, trochę się pozmienia :hehe:

*22 styczeń*

Godzina 23:54

Babcia dziś zwoliła mnie ze szkoły.
- Nie ma mowy! - zaczęła - dzisiaj nigdzie nie idziesz. Musimy zadzwonić do kilku znajomych...
I tak też zrobiłam. Dzwoniłyśmy przez ponad trzy godziny. Żadnych wskazówek. Nigdy nie czułam takiej beznadziei. Usiadłyśmy z babcią przy stole i udawałyśmy, że jemy obiad. Bo miałyśmy pozaciskane żołądki, które nie chciały przyjmować żadnej zawartości.
- Babciu, zjedz coś, proszę... - powiedziałam cicho patrząc na jej pełen talerz. Z jej oczu pociekły łzy.
- Babciu... - podeszłam i ją przytuliłam - będzie dobrze, tak wiele osób jest zaangażowanych, może mama miala jakiś problem... - i tutaj wspomniałam ostatnie kłótnie i poczułam, że ściska mi się gardło.
Nie odpowiedziała. Wiedziałam, że potrzebuje pomocy, ale poczułam bezsilność. Bez słowa poszła do pokoju. Postanowiłam jej nie męczyć, dlatego też włączyłam komputer i zajęłam się wklejaniem zdjęć mamy na różne strony, aby mieć jeszcze większą nadzieję. Ktoś napisał na komunikatorze:
- Cześć, mimo, że nie mam żadnej informacji o Twojej mamie, chętnie z Tobą porozmawiam, nie wiem, czy chcesz, ale pamiętaj, że zawsze jestem chętny zamienić z Tobą kilka zdań...
"Co za idiota!" - pomyślałam -"musi mi przypominać o tym wszystkim".
Wyłączyłam komputer. Położyłam się i czułam, że ogarnia mnie bezradność. Może lepiej byłoby z kimkolwiek porozmawiać?
Znów włączylam komputer. Odpisałam. I tak oto spędziliśmy 3 godziny na rozmowie. Był tak zadziwiająco przekonujący, że nie bałam się wyznać mu wszystkiego. Gdy poszedł, przeczytałam całą rozmowę. "Jaka ja glupia!" - szepnęłam w duchu -"wygadać się tak przed kimś, kogo się nie zna".
I znowu zaczęłam wariować. Stałam pod ścianą i uporczywie w nią patrzyłam. Później w sufit. Skończyło się na tym, że wybiegłam na pola i zaczęłam głośno krzyczeć. Usiadłam na śniegu i zaczęłam płakać.
- Boże, dlaczego ja?! Dlaczego moja mama?!
Wróciłam do domu. Babcia siedziała w kuchni i patrzyła w szybę.
- Babciu, powinnaś się położyć. Wczoraj w ogóle nie spałaś... - powiedzialam z troską
- Bo ja... czekam.
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

anas

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4660
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #73 : 2007-11-14, 05:52 »
faajnie ^^
podoba mi się, coraz ciekawiej ^.^
Zapisane
"Gdyby istniało Newtonowskie trzecie prawo konwersacji, głosiłoby, że każde stwierdzenie wywołuje kontrstwierdzenie o równej sile i przeciwnym zwrocie."
~Hugh Laurie "Sprzedawca Broni"

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #74 : 2007-11-14, 19:06 »
Wspaniale! Coraz ciekawiej się robi :)
Zapisane

Forum Zwierzaki

Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedz #74 : 2007-11-14, 19:06 »

Kar

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 2962
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #75 : 2007-11-14, 20:10 »
MoniŚ a gdzie CD? Ty się nam tu rozleniwiasz :hmmm:
Zapisane
"Słowo nie dym a gęba nie cholewa"
"Głupich nie sieją, sami się rodzą"

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #76 : 2007-11-14, 20:38 »
Cieszę się, że wam się podoba :D

*23 styczeń*

Godzina 22:54

Babcia chodzi w coraz gorszym stanie. Rano nie wytrzymałam:
- Babciu, musisz coś zjeść! Powinnam chyba isć dzisiaj do szkoły, moja nieobecność nic nie zmieni... - powiedzialam, po czym wstałam od stołu - muszę iść do szkoły - nalegałam, widząc jej przenikliwy wzrok.
- Nawet się nie wygłupiaj - odpowiedziała.
Nie chciałam jej denerwować. Myślałam, że może mi się lepiej zrobi., ale gdy wyobraziłam sobie babcię samą, zrobiło mi się smutno.
- No dobrze, nie zostawię cię w takim stanie
- I tylko dlatego? Bo jestem W TAKIM stanie?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Zadzownił telefon.
- Halo? - powiedziałam do sluchawki.
- Mogę rozmawiać z kimś starszym? - usłyszałam głos w słuchawce
Bez słowa podalam telefon babci. Jedynie przytakiwała. Po rozmowie nadal trzymala słuchawkę i patrzyła na ścianę.
- Babciu...?
Milaczała. Przeczuwałam najgorsze.
- Oni prosili... abyśmy przyjechali na komendę... a raczej do kostnicy, rozpoznać ciało kobiety...
Poczułam, że coś mnie ogarnia. Jakieś ucuzcie, którego nigdy nie czułam. Nie mogłam wydusić ani słowa. Widzialam, że babcia wariuje. Tak cicho, nie okazując tego. Ale wyobrażałam sobie, co się działo w jej umyśle. Przeczuwałam najgorsze, w końcu nie zaginęła żadna kobieta z tej okolicy...
Pojechałyśmy z sąsiadem, który bez slowa zostawił nas pod szarym budynkiem. Weszliśmy do środka. Jakaś dziwna siła ciągnęła mnie na zewnątrz, aby nie widzieć tej kobiety...
- Czy ona też musi? - szepnęła babcia wskazując na mnie glową do policjanta.
- Najlepiej, aby tak... sama pani rozumie, w końcu lepiej spytać dwie osoby...
Weszliśmy w milczeniu. Poczulam dziwny zapach, a raczej smród, ktorego nigdy nie czułam... na kamiennym stole leżał ktoś, ktoś kochany, pod białym prześcieradłem...
Jakaś kobieta podeszła i szybkim ruchem zdjęła materiał. Zamknęłam oczy. Muszę, muszę je otworzyć, muszę zobaczyć tego kogoś... a powieki były takie ciężkie, nogi zrobiły mi się jak z waty...
Zobaczyłam kobietę, mniej więcej w wieku mojej mamy, ale jednak o innych rysach twarzy. Miała ciemniejsze i dłuższe wlosy. Poczułam dziwną radość, mimo, że to był ktoś martwy, ktoś, na kgoo być może też  czekają dzieci...
Popatrzyłam na babcię. Patrzyla się z uwagą na twarz owej kobiety.
-To... to nie ona... - powiedziała cicho - Ona miała krótsze i jaśniejsze włosy, inną twarz... O tak, i wąskie usta...
- Dziękujemy, poprosimy jeszcze kilka osób z rodziny, aby to potwierdzili, i jeszcze kilka testów.. Za kilka dni damy znać.
***
Kwadrans później siedzieliśmy w milczeniu w pokoju. Babcia patrzyła znów przez okno.
- To było straszne... ale wiem, wiem, że to nie ona...
Nie odpowiedziałam. Tak, to nie była ona. Wierzę w to...
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

anas

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4660
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #77 : 2007-11-15, 06:10 »
w kryminał to zamieniasz xDDDD
no ale fajnee XDDD i jak chcem CD!! xD
Zapisane
"Gdyby istniało Newtonowskie trzecie prawo konwersacji, głosiłoby, że każde stwierdzenie wywołuje kontrstwierdzenie o równej sile i przeciwnym zwrocie."
~Hugh Laurie "Sprzedawca Broni"

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #78 : 2007-11-15, 15:56 »
o lol! Widzę, że tu się nam kryminał szykuje... :shock:  :shock:  :shock:

Pisz dalej! :)
Zapisane

ogryzek

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4120
  • drugs are bad mkay? :>
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #79 : 2007-11-16, 17:23 »
fajne :)
Zapisane
nie interesuj się, nie pytaj się o nic! nie zgubimy się, nie zbłądzimy przecież..
l gg 3474439 l www.mamojestembaklazanem.fbl.pl

3.07-31.07 - w Kletnie ;)

***KITKA***

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 3794
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #80 : 2007-11-17, 10:19 »
Genialissimo. :D
Zapisane
"Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby którą się jest." - Kurt Cobain

Forum Zwierzaki

Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedz #80 : 2007-11-17, 10:19 »

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #81 : 2007-11-20, 16:03 »
Moniś! Nie leń się tak! Gdzie c.d.?
Zapisane

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #82 : 2007-11-20, 16:43 »
*24 styczeń*

Godzina 17:54

Dzisiaj nie wytrzymałam bez szkoły. Sąsiadka obiecała przyjść do babci aby się nią zająć. Z dziwnym zadowoleniem ruszyłam do mojego "ukochanego" budynku. Na wstępie usłyszalam slowa typu "nie martw się" co mnie zdenerowało
- Dajcie mi spokój, dobrze? Tymi słowami niczego nie zdziałacie, a tylko mnie zdenerwujecie...
Mała grupka, która mnie otoczyła powoli się rozeszla. Poczułam, ze ktoś trzyma dłoń na moim ramieniu.
- Będzie dobrze.
Zaczęłam się śmiać. Głośno i bez wstydu. Tak poprostu, bez powodu. Z siebie samej, z tej sytuacji...
- Ona naprawde jest stuknięta - uslyszałam szept. Odwróciłam się w kierunku jakiejś dziewczyny, która widocznie zauważyła, że usłyszalam. Patrzyła z otwartymi ustami.
- Jakiś problem? - warknęłam
Tę całą sytuację przerwała dyrektorka, chwyciła mnie za ramię i pociągnęła za sobą do gabinetu.
- Może lepiej by było, jakbyś zostawała w domu? Przynajmiej narazie, mam kontakt z psychologiem... Doszliśmy do wniosku, że nie powinnaś narazie tu przychodzić, ze względu na inne oso...
Nie dokończyła. Złapałam kurtkę i wybiegłam.
Znowu uciekłam przed problemem.

Godzina 21:14

Babcia znowu siedzi przed oknem. A ja nie wyrabiam. Mają nas codziennie brac do psychologa, zwłaszcza mnie, bo tak zażyczyla sobie moja dyrektorka.
Wariuję. Ciągle myślę o mamie, wyobrażam sobie co może jej być, gdzie jest. I nie są to pozytywne myśli. I widzę tę kobietę.
Potwierdziło się, to nie moja mama.


Wiem, że krótko. Wybaczcie :P
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

Karen

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 2334
  • huge ego, sorry ;d
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #83 : 2007-11-20, 16:52 »
dramat psychologiczny xDDD
Zapisane
everybody lies

ogryzek

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4120
  • drugs are bad mkay? :>
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #84 : 2007-11-20, 17:44 »
coraz lepiej ^^''
Zapisane
nie interesuj się, nie pytaj się o nic! nie zgubimy się, nie zbłądzimy przecież..
l gg 3474439 l www.mamojestembaklazanem.fbl.pl

3.07-31.07 - w Kletnie ;)

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #85 : 2007-11-20, 20:55 »
Kryminał... oby tylko był ze szczęśliwym zakończeniem...
Zapisane

PPSIARA

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 3580
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #86 : 2007-11-20, 23:16 »
cd, cd, cd!
Zapisane
Głośnym strzałem w swoją głowę rozpoczynam rzeź idiotów.

anas

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 4660
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #87 : 2007-11-21, 07:14 »
kryminał xDD
szkoda że nie triller psychologiczny xD pełny psychopatów i zabójstw xD
Ale i tak bombowe ^^
Zapisane
"Gdyby istniało Newtonowskie trzecie prawo konwersacji, głosiłoby, że każde stwierdzenie wywołuje kontrstwierdzenie o równej sile i przeciwnym zwrocie."
~Hugh Laurie "Sprzedawca Broni"

Forum Zwierzaki

Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedz #87 : 2007-11-21, 07:14 »

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #88 : 2007-11-21, 15:16 »
ale dzieki temu jest takie inne :) Niepowtarzalne :)
Zapisane

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: 365 dni i... ona
« Odpowiedź #89 : 2007-11-21, 17:07 »
Dzię-ku-ję :cmok:


*25 styczeń*

Godzina 22:45

Dzisiaj byliśmy z wizytą u psychologa. Zadał kilka tak głupich pytań, że aż śmiesznych. Robią z igły widły. Około 12 wrociłyśmy do domu. Babcia zasiadła pod oknem, a ja zajęłam się gotowaniem obiadu. Aż dziwne, że się tak usamodzielniłam. Kilka dni temu wściekałabym się na mamę, gdybym wróciła ze szkoły, a obiad nie byłby gotowy. Mieszałam zupę i usłyszałam kroki na korytarzu. Podeszłam do drzwi. Ktoś szybko się zmył. Otworzyłam je i wypadła jakaś karteczka.

"To już dzisiaj"

Przeczytałam ją drugi raz. Czwarty. Dwudziesty. Co dzisiaj? Kogo to dotyczy?
- Kochanie, zupa już gotowa - przerwał moje rozmyślania krzyk babci.
Wcisnęłam kartkę w kieszeń. Nałożyłam babci i usiadłam patrzac w ścianę.
- Ty nie jesz? - spytała. Jadła pierwszy raz od wczorajszego wieczoru, co mnie ucieszyło.
- Nie, nie jestem głodna - wytłumaczyłam.
Czułam, że coś mnie trafi. Nie wytrzymałam, zarzuciłam szalik i wyszlam na  dwór. Chodziłam pustymi uliczkami. Chciałam usłyszeć odpowiedź na wszystkie moje pytania.
- Pssst! - usłyszałam na plecami - tutaj jestem!
Rozejrzałam się. Nikogo nie widziałam.
- Heeej, ślepa jesteś? - jakiś miły głos dobiegł z ciemności. Ujrzałam cień jakiegoś mężczyzny, a raczej chłopaka.
- Ale... my się nie znamy - odpowiedziałam
- Znamy, znamy. Ale niestety nasz kontakt ograniczał się do komunikatorów internetowych - mrugnął
- Aaach, to ty... zadziwiające - uśmiechnęłam się.
Czułam ze żołądek podskakuje mi do gardła. Byliśmy tylko my i cisza. Tak, to napewno on. Poprawiłam szybko kosmyk włosów, który wyszedł spod ciasno upiętych włosów. Odchrząknął
- Już nie poprawiaj i tak wyglądasz ślicznie.
Milczałam. Czułam, że się rumienię i ogarnia mnie dziwna błogość.
- Jak mnie tu znalazłeś? - spytalam, gdy tylko ochłonęłam
- Tak się zdarzyło, że jesteśmy z jednego miasta. Wybrałem się na spacer i spotkałem anioła.
Odprowadził mnie do domu, podał swój adres i wolno odszedł do siebie.
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.
Strony: 1 2 [3] 4 5   Do góry
 

Strona wygenerowana w 0.071 sekund z 32 zapytaniami.