Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Strony: [1]   Do dołu

Autor Wątek: Przychodzi pies do lekarza...  (Przeczytany 6254 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Trzecia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 638
  • Robię to co lubię, lubię robić to co kocham...
Przychodzi pies do lekarza...
« : 2006-02-24, 17:41 »
Właśnie wróciłam z moją suczką od weterynarza. I ma takie pytanie : co zrobić żeby przestała się bać weta?
Znaleźliśmy jej dobrego weterynarza, poilecanego przez innych właścicieli, człowiek jest sypatyczny, widać że kocha zwierzęta i na prawdę przejmuje się każdym psiakiem. To nie była pierwsza wizyta Diany, ale tak jest od początku, ona cały czas się boi. Dzisiaj trzęsła się jak galareta a jak miała wejść z nami do gabinetu to trzeba było ją zanieść na rękach bo kładła się na chodniku i skowyczała...
Czy jest sposób żeby pomóc psu? Ja wiem że to dla niej przeżycie ale wiadomo, do weta trzeba chodzić...
Zapisane
Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies. . .

George Vest

Ola14

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 3582
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #1 : 2006-02-24, 18:03 »
Mam taki sam problem.
Lukas poprostu nienawidzi weterynarza, przed wejsciem zapiera sie wszystkimi łapami i sama go nie wniose, od jakiegos czasu musi ze mna tata chodzic...
Kiedy juz go wciagniemy do gabinetu, to podkula ogon i za wszelka cene chce z niego wyjsc, w droge powrotna strasznie ciagnie do domu, mimo, ze zawsze ladnie chodzi na smyczy.
Nie wazne jaki jest to wet, bylam u dwoch roznych i zawsze to samo.
Smakołyki nie pomagaja, mimo ze w KAZDEJ innej sytuacji sie sprawdzaja, juz nie wiem co robic.
Staram sie jak najrzadziej chodzic do weta, bo to duzy stres dla niego.
Niestety w najblizszym tygodniu nas to czeka ;(
Zapisane
"Każdy błąd kobiety jest winą mężczyzny" :>

Iras

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 7221
  • technik weterynarii Przyszły ratownik medyczny :P
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #2 : 2006-02-24, 19:18 »
Główną przyczyna, tego, że psy boją się wetów jest odór w lecznicy - działa drazniąco i raczej nic się z tym zrobic nie da...
Zapisane
http://www.youtube.com/watch?v=ayI3I-SdRPc  Obejrzyj zanim rozmnożysz...

Jeśli zadajesz pytanie, a ja odpowiadam pytaniami - odpowiedz na WSZYSTKIE. inaczej uznam, ze ci nie zależy i oleję twój problem.

Moje "diagnozy" - to tylko PODEJRZENIA - nie zwolnia cie od obowiązku wizyty u weta!

"Nie sprzeczaj się z idiotami. Ściągną cię na swój poziom i pokonają doświadczeniem."

HMMMM powrot?

Forum Zwierzaki

Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedz #2 : 2006-02-24, 19:18 »

kkaassiiaa

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 6070
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #3 : 2006-02-24, 20:15 »
Ostatnio bardzo często chodz do weta i jakos typowego zapachu nie czułam. Nie wiem czy pies coś czuł, ale na szczęście nie mamy żadnych problemów. Chociaż Raptus bardzo się denerwuje w lecznicy, to stres okazuje w bardzo pozytywny sposób.
Może powinniście częściej chodzić do weta, np. tak dla samego treningu. Często przechodzcie tamtędy, wchodźcie do poczekalni, z czasem siedzcie tam dłużej, za każdym razem nagradzajcie psa, a jak już idziecie do weta z jakims problemem to niech wet przywita się z psem. Przecież większość wizyt u weta to teroretycznie nic strasznego, szczepienie, zastrzyk, odrobaczanie. Gorzej jak pies ma jakieś bardzo niemiłe doświadczenia, bolesne zastrzyki, niemiłe badania.
Zapisane
pozdrawiam wszystkich,
Kasia & Magia & Nero & Rudy & Ramzes
oraz
Raptus & Figa & Elfik & Kiki & Riki & Mysia Pysia & Parszywek & Bambus & Foks (za Tęczowym Mostem) [']

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #4 : 2006-02-24, 20:52 »
Lassie zapiera się, nie wejdzie za nic w świecie. Kiedyś uciekła nam za bloki :/ ostatnio na szczepieniu przeciw nosówce gdy miała już wbitą igłę uciekała... jeszcze bardziej się przestraszyła, bo igła maksymalnie jej przebiła skórę. Dobrze ze nic jej się nie stało...
A najgorzej jest z mierzeniem temperatury (termometr w tyłek) wtedy to juz nie jest miło, zwłaszcza gdy siada...
Wetka stara się być miła, mówi do niej, głaszcze, daje smakołyki... ale to nic nie daje
« Ostatnia zmiana: 2006-02-24, 20:54 autor *MoNa* »
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

Trzecia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 638
  • Robię to co lubię, lubię robić to co kocham...
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #5 : 2006-02-25, 18:11 »
Cytuj
Może powinniście częściej chodzić do weta, np. tak dla samego treningu
Problem w tym, że mieszkam w małej miejscowości, gdzie nie ma żadnego weta, więc do najbliższego musimy jeździć jakieś 10 km. (Dodać jeszcze muszę że Dianka nie boi się jazdy samochodem)
Zapisane
Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies. . .

George Vest

bronczyk

  • *
  • Wiadomości: 108
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #6 : 2006-02-25, 20:44 »
Radziłabym najpierw próbować przyzwyczaić Dianę do samochodu.Można z nią w aucie posiedzieć,dać smakołyk,potem pojechać gdzieś kawałeczek,dać nagrodę,pospacerować i powoli powinna polubić jazdę.Zwróć też uwagę,czy psina nie ma choroby lokomocyjnej.Jeśli ją ma to dać przed jazdą jakiś środek (awiomarin).Najważniejsze,aby nie skojarzyła samochodu z wizytą u lekarza,ponieważ wtedy będzie się bała już w momencie wyjazdu z domu.
Zapisane

Fido

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 350
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #7 : 2006-02-25, 23:31 »
Ja uważam że jest to strach albo przed zapachem, samym panem weterynarzem bądź jest to strach przed zastrzykami i niemiłymi przejściami w klinice, a psa się nie da oduczyć strachu można go tylko spróbować przytłumić. Chwaląc psa po każdej wizycie u weterynarza do psa dotrze że może było nie tak źle ale warto bo dostane po każdej wizycie smakołyk.
Zapisane

Trzecia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 638
  • Robię to co lubię, lubię robić to co kocham...
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #8 : 2006-02-26, 12:48 »
Diana choroby lokomocyjnej nie ma. W sumie jazdę samochodem znosi bardzo spokojnie, nie próbuje i
uciekać, nie wyje. Problemy zaczynają się dopiero jak trzeba wysiąść pod lecznicą...
Chodzimy z nią tylko do jednego weterynarza, więc miałam nadzieję że się po prostu do niego przyzwyczai. A co do zapachu to nie potrafię określić czy w gabinecie coś śmierdzi, ja nic nie czuję ale może dla niej coś tam niezbyt ładnie pachnie. Psy czują podobnie do ludzi?
Zapisane
Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies. . .

George Vest

Forum Zwierzaki

Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedz #8 : 2006-02-26, 12:48 »

Iras

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 7221
  • technik weterynarii Przyszły ratownik medyczny :P
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #9 : 2006-02-26, 12:54 »
psy maja o wiele lepszy wech od ludzi - dodatkowo zapach lekow, srodkow dezynfekcyjnych jest dla nich naprawde drazniacy. gdy np. wracam z lecznicy (praktyki) to wszystkie z moich psow od razu uciekaja, a kroliki zaczynaja drapac i gryżć - dopóki się nie umyje i nie zmienie ubrania.
Zapisane
http://www.youtube.com/watch?v=ayI3I-SdRPc  Obejrzyj zanim rozmnożysz...

Jeśli zadajesz pytanie, a ja odpowiadam pytaniami - odpowiedz na WSZYSTKIE. inaczej uznam, ze ci nie zależy i oleję twój problem.

Moje "diagnozy" - to tylko PODEJRZENIA - nie zwolnia cie od obowiązku wizyty u weta!

"Nie sprzeczaj się z idiotami. Ściągną cię na swój poziom i pokonają doświadczeniem."

HMMMM powrot?

Trzecia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 638
  • Robię to co lubię, lubię robić to co kocham...
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #10 : 2006-02-26, 12:58 »
I w tym pewnie tkwi problem, odstraszają ją zapachy tych wszystkich leków. Ale na to chyba nie ma sposobu, zanim zecydowaliśmy się że Dianka będzie się leczyła u właśnie tego weta obeszliśmy kilku innych (oczywiście bez psa) żeby porównać który będzie najlepszy. U nich to dopiero śmierdziało! Nawet nam się robiło nie dobrze.
Zapisane
Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies. . .

George Vest

magia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 853
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #11 : 2006-02-26, 15:16 »
U nas psy wpadają do lecznicy z wielką radością :) może dlatego że często zabieramy je do weta tylko dla towarzystwa tak że wet nawet ich nie dotyka chyba że głaska je i daje smakołyki :) wiec nie kojarzą wejścia do weta tylko z zastrzykami i innymi nie przyjemnymi czynnościami.
Zapisane
sorki za błędy...
www.gangolsena.za.pl

Vizsla

  • Gość
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #12 : 2006-02-26, 15:28 »
Lupo raczej oboętnie, choc nie powiem - na zadowolonego nei wyglada, ale wszystkie zabiegi znosi.
Teddy z kolei nie. Wchodząc do weta muszę mu zakładać kaganiec, bo zaczyna sie rzucac na weterynarza, gdy ten sie chce tylko zblizyć.
Przyczyna jest jednak wiadomo. Teddy jako szczeniak byl powaznie chory i kilka razy w tygodniu jezdzil do weta. Zastrzyki, poxniej operacja, zdejmowanie szwow, kontrole itp. Za kazdym razem jeszdzilismy tam autem, wiec teraz jak jedziemy gdziekolwiek samochodem, Teddy zaczyna przerazliwie piszczec (podczas calej drogi, bez przerw), dlatego podroze z nim to naprawde przykra sprawa. Ciagle go trzeba uspokajac, nie moze spac, wierci się itp.
A u weta, wiadomo. Podczas zastrzykow musze go trzymac cala swoja siłą, bo  inaczej sie wyrwie. Wyje potwornie, jak widzi chociazby zblizajacego sie weta ze strzykawka. Zawsze mam lzy w oczach, ze on tak strasznie to przezywa...
Zapisane

Trzecia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 638
  • Robię to co lubię, lubię robić to co kocham...
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #13 : 2006-02-27, 16:57 »
To jest najgorsze... Widzisz że twój przyjaciel cierpi , ale wiesz że nie możesz mu pomóc :-(
Zapisane
Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies. . .

George Vest

Russelka

  • Gość
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #14 : 2006-02-27, 17:00 »
Moja poprzednia suczka- Kora kochała weta :love: Normalnie szalała jak go widziała! A chodziłam tam tylko w sumie na szczepienia itp... Sashka też przejawia takie skłonności, ale w znacznie mniejszym stopniu :P Nie boi się, ale musza ja lekko pociągnąć żeby wlazła do gabinetu. Kora nawet na stół wskakiwała sama, a do zatrzyków trzymałam ją tylko na smyczy :)
Zapisane

Forum Zwierzaki

Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedz #14 : 2006-02-27, 17:00 »

Trzecia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 638
  • Robię to co lubię, lubię robić to co kocham...
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #15 : 2006-02-27, 17:15 »
Farciara z ciebie... Nie masz pojęciea jak ci zazdroszczę :)
Zapisane
Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies. . .

George Vest

Iras

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 7221
  • technik weterynarii Przyszły ratownik medyczny :P
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #16 : 2006-02-27, 18:45 »
z ta obawą przed wetem - czasem jest tak, że pies nie chce wejść, jeśli miał nieprzyjemne doświadczenia - np. mam u siebie sukę, która miała kiedys złamaną noge - najgorzej przezyla rozstanie przed operacja - potem do gabinetu, trzeba bylo ja doslownie wnosic, co wiecej - przy wysiadaniu z samochodu robila w tyl zwrot i ani rusz...
Zapisane
http://www.youtube.com/watch?v=ayI3I-SdRPc  Obejrzyj zanim rozmnożysz...

Jeśli zadajesz pytanie, a ja odpowiadam pytaniami - odpowiedz na WSZYSTKIE. inaczej uznam, ze ci nie zależy i oleję twój problem.

Moje "diagnozy" - to tylko PODEJRZENIA - nie zwolnia cie od obowiązku wizyty u weta!

"Nie sprzeczaj się z idiotami. Ściągną cię na swój poziom i pokonają doświadczeniem."

HMMMM powrot?

Ola14

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 3582
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #17 : 2006-02-28, 14:21 »
Mój pies tez jak juz zauwazy ze idziemy do weta, to potrafi zatrzymac sie na srodku ulicy, dlatego najczesciej jedziemy juz samochodem.
To wszystko poglebilo sie jeszcze bardziej po kastracji :/
Dzisiaj na dodatek bedzie jeszcze mial czyszczone gruczoły okoloodbytowe, a wiadomo to nie nalezy do najprzyjemniejszych zabiegow :/

Zapisane
"Każdy błąd kobiety jest winą mężczyzny" :>

klims

  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #18 : 2025-12-16, 12:46 »
Od początku. Przed pierwszym wyciskaniem piesek często lizał odbyt i był nieprzyjemny zapach, zgrubienia ewidentne przy manualnym badaniu, weterynarz wycisnęła i stwierdziła, że muszę co ok trzy miesiące wyciskać. Nigdy więcej nie było takich objawów jak za pierwszym razem tj lizanie, zapach.  Piesek nie robi na rzadko, kupki twarde. Bardzo mnie interesuje to czy te gruczoły skoro się nie powiększają i piesek nie daje żadnych oznak, że coś nie tak to trzeba to wyciskać? Piesek lękowy, po przejściach ciężko to znosi. Czy w tych gruczołach coś tam zawsze jest? Czy one muszą być całkowicie puste? Skoro nie powiększają się to czy przy wydalaniu coś tam się zmienia czy to jest do usunięcia? Weterynarz zaleciła dodawać błonnik do karmy. Na początku faktycznie były kupy luźniejsze, bo zmiana żywienia adoptowanego pieska, teraz ma stałą karmę.
Zapisane

IBDG

  • Globalny Moderator
  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 12568
  • Zawsze będziemy Cię kochać, piesku... (*)
Odp: Przychodzi pies do lekarza...
« Odpowiedź #19 : 2025-12-16, 13:55 »
Sygnałem o przepełnionych gruczołach może być też saneczkowanie, czyli pies sunie tyłkiem po podłożu, bo go swędzi... Jeśli nie ma żadnych objawów dyskomfortu, to, moim zdaniem, nie ma co psa stresować. Twarda karma dobrze robi na gruczoły, które przy kupce automatycznie się oczyszczają.

Przy okazji wizyty np. podczas szczepienia poprosiłabym o sprawdzenie gruczołów, tak na wszelki wypadek.
Zapisane
IBDG Wrocław
Strony: [1]   Do góry
 

Strona wygenerowana w 0.04 sekund z 24 zapytaniami.