Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Strony: [1]   Do dołu

Autor Wątek: Klinika Arka w Krakowie  (Przeczytany 8832 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Klinika Arka w Krakowie
« : 2012-06-22, 18:53 »
Nie polecam.

Mam pecha, że trafiłem do tej kliniki.

Poniżej umieszczam list, który skierowałem do właściecieli kliniki i ich zaskakującą wymijajaca odpowiedź.

W załączeniu wysyłam pismo skargę do Właścicieli Kliniki. Pana P..... i J z prośba o odpowiedź.

oto treść pisma mojego do kliniki.

 02.06.2012

E.......M......

Klinika weterynaryjna Arka Kraków

Zażalenie dotyczące przeprowadzenia zabiegu cesarskie cięcie u suki
buldoga francuskiego L....................... w dniu 26.05.2012 r w Waszej klinice.

W dniu 26.0.5.2012 roku została do Państwa dostarczona do cesarskiego cięcia
wystawowa suka buldoga Francuskiego. W naszej ocenie Państwa działania
były obciążone szeregiem zaniedbań, niedopatrzeń i uchybień, które odbiły się
na złym stanie zdrowia suki i jej szczeniąt. Być może w przypadku jednego ze
szczeniąt nastąpił nieuzasadniony z Waszej winy jego zgon.

Pierwsze nasze poważne zastrzeżenie budzi sposób przeprowadzenia cięcia na
naszej wystawowej suce.

Dlaczego bez naszej zgody, dokonaliście cięcia z dojścia bocznego.

Może dla Was było to łatwiejsze wyjście, ale naszej suce dostarczyło to
dodatkowych, niczym nie nieuzasadnionych cierpień i w konsekwencji
pozbawiło naszych szczeniąt normalnego ich karmienia. Obolała suka nie
kładzie się na bok po tym okaleczeniu i nie karmi swoich młodych. Przepisane
przez Was leki nie zdają egzaminu.

Cięcie boczne w przypadku Buldogów francuskich a szczególnie suk

wystawowych jak to było w przypadku naszej suki, nie jest stosowane gdyż te
psy maja krótką sierść i widać każdą deformację skóry, która obniża ocenę suki
na wystawie a tym samym jej wartość wystawową. Dlatego bardzo rzadko ktoś
decyduje się na cięcie suki wystawowej w taki sposób.

Dla wyjaśnienia informujemy, ze nasza suka otrzymywała na
międzynarodowych wystawach miejsca medalowe. Nigdy nie zgodzilibyśmy
się, aby przeprowadzać ciecie boczne u naszej suki gdybyście oczywiście o tym
nas Państwo zechcieli poinformować.

Przy zabiegu tradycyjnym nasza suka karmiła ochoczo swoje młode i wyrosły
one na piękne okazy w swojej rasie. Obecnie mamy z tym problemy.
Dodatkowo jedno ze szczeniąt ma przepuklinę, której można było zapowiedz
przez odpowiednie wepchnięcie jelit.

Na ironię losu zostawiliśmy namiary do nas, numer telefonu i byliśmy na
miejscu w Krakowie. Wystarczyło tylko do nas zadzwonić, ale jak widać nikomu
to nie przyszło do głowy.

Bardzo żałujemy, że los nas rzucił do Waszej kliniki. Niestety czasu nie da
się już cofnąć. Ta klinika będzie przez nas traktowana jak coś, co się omija z
daleka a informację o waszej fachowości i taktowaniu zwierząt i ich właścicieli
będziemy przekazywać, komu się tylko da.

Niestety w czasie odbioru suki i szczeniąt doznaliśmy kolejnego szoku.

Wdano nam szczenięta zimne, choć zostawiliśmy urządzenie do ich ogrzewania.
Jak to możliwe, aby w takim stanie trzymano szczenięta? Przecież po cesarskim
cięciu szczenięta buldoga francuskiego musza być ogrzewane. Nasza suka była
zimna, więc młodych ogrzać nie mogła.

W takiej sytuacji zachodzi słuszne podejrzenie, że kolejne szczenię z miotu
zmarło z powodu niedbałości personelu. Nam powiedziano, ze szczenię jest już
martwe a fakt okazał się zaskakujący.

Na nasze żądanie pokazano nam szczeniaka, który w istocie jeszcze żył.
Łapał powietrze. Jednak był zimny zresztą tak samo jak pozostałe szczenięta
i widocznie już leżał pozostawiony sam sobie dobrą chwilę, gdyż pomimo
ogrzewania, w drodze szczenię się udusiło. Zakładamy, że gdyby podjęto

należycie akcje reanimacyjną szczenię żyło by. Jedna osoba do reanimacji
buldoga francuskiego to stanowczo za mało. Przy poprzednim zabiegu
szczenięta były reanimowane przez 3 osoby i udało się je obudzić. Wtedy
wszystkie przeżyły.

Ciekawa i równie zaskakują była propozycja, aby takie zimne buldożki zabrać w
drogę bez żadnego ogrzania.

Przecież one nie wytrzymały by tak wychłodzone całej drogi i zawieźlibyśmy je
martwe.

Tak by się stało gdybyśmy nie zażądali ich ogrzania.

Przypominamy, ze celowo zostawiliśmy poduszkę do ogrzewania szczeniąt,
ale oczywiście nikt jej nie wykorzystał. Tak więc dopiero na naszej interwencji
dolano gorącej wody do dwóch rękawic i wtedy mogliśmy dopiero ruszyć w
drogę  do domu. (odległośc od kliniki powyżej 50km)

Jednak to nie były już wszystkie problemy.

Suka po przyjeździe w dalszym ciągu nie mogła dojść do siebie. Musiało jej
chyba dużo krwi ulecieć, co uznajemy, jako niedopatrzenie. Była osłabiona i
miała gorączkę i coraz częściej zaczynała spać i dochodziło to tego, ze dusiła się.
Po kontaktach telefonicznych kazano nam kupić lek o nazwie nospa działający
rozkurczowo. Jednak wiele to nie pomogło. Suka wymęczona i niewyspana
przez cała noc się dusiła. Ponownie dzwoniliśmy do Państwa kliniki

Nikt jednak nie chciał nam udzielić pomocy. Lekarz dyżurny odpowiedział
wprost. Proszę przyjechać do kliniki na telefon nic nie powiem. To była
odpowiedz lekarza. Wiedział, ze nie damy rady dojechać, ale co mu tam buło.
To nie jego sprawa. Pieniądze za zabieg wziął wiec teraz możemy sobie radzić
sami.

Tak oto za ciężkie pieniądze zostaliśmy na lodzie bez odrobiny ludzkiego
wsparcia i żadnej pomocy ze strony wydawać by się mogło specjalisty z bardzo
dobrej kliniki.

Całe szczęście, że trafiliśmy na odpowiednich specjalistów u siebie nad ranem.
Ich szybka reakcja doprowadziła do poprawy sytuacji a zaaplikowane leki
pomogły uratować nasza sukę.

Ilość zaniedbań jakie zauważyliśmy zmusza nas do zachowania tylko jednej
opinii.

Niestety wysokość opłat i szumna nazwa nie gwarantują jak widać ani
odpowiednich zabiegów dla psów ani odpowiedniego traktowania ludzi,
którzy z tymi psami do Was trafiają.

Oceniając wszystko z boku odnosimy wrażenie, że najważniejsze dla Państwa
jest jedynie zabranie pieniędzy.

Sprawy tak nie zostawimy, to, co tu zaszło i jak nas i nasze psy potraktowaliście
jest delikatnie mówić niedopuszczalne. Nie sztuką brać pieniądze za coś, co
się spartaczyło. Sztuką jest wykonać wszystko, aby zabieg był jak najlepiej
przeprowadzony.

Oczekujemy na wyjaśnienia. W przeciwnym razie sprawę skierujemy na inne
tory.

Z poważaniem,

E i M M..................y

 

a oto jaka przyszła odpowiedź

 

Szanowny Panie,
 Po pierwsze, nie umiem odpowiedzieć na Pańskie pytanie dotyczące szczenięcia bez zbadania go.
 Nie sądzę jednak, aby nasza klinika była najlepszym miejscem które mogło by pomóc Pana podopiecznemu.
 Powinien zająć się tym lekarz prowadzący.

 Po drugie, nie mogę zgodzić się z zarzutami dotyczącymi przeprowadzenia zabiegu cesarskiego cięcia,
 przedstawionymi przez Pana w piśmie.
 Rozumiem jednak, że ma Pan prawo do odmiennego zdania.
 Organem ustawowym, przewidzianym do nierozstrzygania tego typu sporów jet Izba Lekarsko-Weterynaryjna.

 Małopolska Izba Lekarsko-Weterynaryjna
 Ul. Widok 4/2
 33-100 Tarnów

 Z poważaniem

 

ponowiłem swoją prosbe

 

Szanownt Panie,

To Pan był lekarzem, który podjął się zabiegu cesarskiego cięcia i to Pan podjął decyzje o cięciu z boku a nie tradycyjnie. Dlaczego? Akurat tak? Co było powodem? Jakie były przesłanki? Dlaczego nawet Pan nas o tym nie poinformował?

To w Pańskiej klinice jedno ze szczeniąt pozostawiono bez należytej opieki aż się udusiło. Powiedziano nam w Pana klinice, że szczenię zmarło co było kłamstwem, bo ono jeszcze żyło. Leżało zostawione same sobie a oddychało jeszcze. Nie dopilnowano szczeniąt bo wszystkie były wyziębione. Zacytowałem panu opinie lekarską

„Należy pamiętać, że noworodki nie mają jeszcze wykształconych mechanizmów termoregulacji.

Dlatego temperatura pomieszczenia gdzie przebywają szczenięta w pierwszym tygodniu ich życia musi wynosić 30°C. Temperatura otoczenia może być stopniowo obniżana aż do 25°C w czwartym tygodniu. Dla noworodków można zainstalować specjalny promiennik ciepła w postaci lampy. Powietrze nie powinno być suche dlatego w pomieszczeniu dobrze jest umieścić duże naczynie z wodą.”

Jak Pan się do tego odnosi? Psy były wyziębione wiec co to było? W porządku? Chyba nie. Martwe szczenię żyło.

Szczenię to, którego teraz pan odmawia leczenia, zostało przyjęte przez Was dostało przepukliny prawdopodobnie podczas porodu na skutek zbyt mocnego ciągnięcia pępowiny i zabrał Pan 1500 złotych a teraz Pan mówi mi ze Pan nie jest w stanie pomóc?

To za co zapłaciliśmy? Za fuszerkę?

 Nie zostawimy tego tak. Pan podjął się zabiegu i ponosi za niego odpowiedzialność. Liczymy na rzetelne odniesienie się do zarzutów wszystkich, które postawiliśmy i mamy nadzieje ze naprawicie to co zepsuliście. To nie lekarz prowadzący wypuścił szczenięta i sukę w takim stanie jak to Wy zrobiliście.

 Widzę, że jedyne co Pana interesowało to te 1400 złotych za zabieg, którego Pan dokonał i którego konsekwencje ponosimy. Oczywiście teraz najlepiej powiedzieć, że Pan nie może pomóc ale zabiegu Pan się podjął. Żądamy wiec ustalenie terminu oględzin szczenięcia i dokonanie zabiegu naprawczego.

Jeszcze raz prosimy o odpowiedź a nie zbywanie nas stwierdzeniem gdzie mamy kierować swoją skargę bo to wiemy gdzie się skargi kieruje.

Raz jeszcze prosimy o zastanowienie się nad cała sprawą i udzielenie nam pomocy a nie dosyłanie do innych lekarzy. Cytujemy Pana Wypowiedź:

„Nie sądzę jednak, aby nasza klinika była najlepszym miejscem które mogło by pomóc Pana podopiecznemu. Powinien zająć się tym lekarz prowadzący”.

Proszę Pana, lekarz prowadzący nie jest chirurgiem. To Pan jest Chirurgiem i to Pan powinien nam w tych okolicznościach pomóc i jak Pan to napisał pomóc naszemu podopiecznemu a nie umywać ręce. Fakt pieniądze Pan potrafił zabrać za zabieg i pewnie jest to wszystko co Pana interesuje w tym temacie.

Zobowiązaliście się do fachowego zabiegu cesarskiego cięcia a to szczenię jest jego konsekwencją. Pan jest chirurgiem i pisząc abyśmy sobie sami szukali lekarza, który ma dokonać zabiegu naprawczego w takiej sytuacji jest co najmniej nie etyczne. W taki sposób, trochę Pan sobie z nas żartuje, pisząc, że Pana Klinika nie nadaje się na naprawienie tego co najprawdopodobniej zepsuła.

Z poważaniem,

M

 

Napiszcie co sądzicie o takiej klinice.
Zapisane

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #1 : 2012-06-26, 22:38 »
Nie jestem wetem, ale nie slyszalam,ze u suk w ogole robi sie cięcie boczne. Takowe robi sie u kotek. Sterylizowalam u doskonalego chirurga i suki i kotki , i suki nie mialy nigdy cięcia bocznego w przeciwienstwie do kotki/ kotka miala sterylke po komplikacjach okoloporodowych i normalnie karmila kociaki mimo cięcia bocznego/ .
Jestes pweien,ze wet, ktory suczke operowal jest chirurgiem ?
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #2 : 2012-06-26, 23:06 »
zaczynam mieć wątpliwości czy on jest chirurgiem. Obawiam sie również , że chyba mało zna się na psach a na buldogach francuskich to chyba zupełnie. :(
Zapisane

Forum Zwierzaki

Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedz #2 : 2012-06-26, 23:06 »

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #3 : 2012-06-27, 23:32 »
 
 Moi znajomi z Krakowa bardzo sobie cenią tego weta i tylko do niego chodza ze swoimi psami :
"CENTAUR" Gabinet Weterynaryjny lek. wet. Wacław Gubała

spec. chorób psów i kotów, spec. chirurg.

Dane kontaktowe:

tel.: 12/268-13-41
ul. Piaseckiego 16
Kraków
strona: http://www.waclawgubala.pl
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #4 : 2012-06-28, 01:14 »
po moich doświadczeniach raczej trudno zaufać takiej kilnice i takiemu specjaliscie.
Zapisane

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #5 : 2012-06-28, 20:45 »
Chyba nie piszesz o tym, ktorego dla Ciebie znalazlam...
Hodowlę, w ogole warto zacząć od znalezienia kompetentnego, zaufanego weta.
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #6 : 2012-06-29, 18:46 »
mam weta konkretnego. Zawsze wszystko dobrze prowadził. Niestety musiał wyjechać. Pech. Wybrałaem podobno najlepsza klinikę. I co? zawód totalny i sposób w jaki traktuja ludzi i zwierzęta to jak hurtownia zarabiania pieniedzy. Totalna pomyłka dalem sie nabrac na szyld. Nie polecam czegoś takiego jak ten wet i ta klinika.
Zapisane

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #7 : 2012-06-29, 22:16 »
No- pech :( Ale ja z doswiadczenia wiem,ze nie chodzi sie do kliniki tylko do weta. Mam zawsze 2 dobrych w zapasie jakby co .
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #8 : 2012-06-29, 23:31 »
na moje nieszczescie trafiłem w tej klinice na weta, który nawet nie potrafi odpowiaedziec na stawiane pytania. Dla mnie to ponizej wszelkiej krytyki.
Dlaczego klinka decyduje sie na zabiegi skoro ich nalezycie nie wykonuje??? to skandal delikatnie mówiac.
Zapisane

Forum Zwierzaki

Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedz #8 : 2012-06-29, 23:31 »

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #9 : 2012-06-30, 16:01 »
nie skandal , tylko zarabianie kasy  :roll:
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #10 : 2012-06-30, 16:41 »
kase powinno sie zarabiać za dobrze wykonana usługe a nie za partactwo.
Zapisane

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #11 : 2012-06-30, 18:25 »
To teoria, a praktyka jest jaka jest. I dlatego trzeba miec chociaz 2 dobrych, sprawdzonych wetow pod ręką. Jednego na stale i jednego w zapasie. Sezon urlopowy bowiem sie rozpoczął.
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #12 : 2012-06-30, 18:41 »
jasne to przykre doświadczenie nauczyło mnie jednego. Nie ufac szyldom i nazwiskom.
Zapisane

diuna

  • *
  • Wiadomości: 2369
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #13 : 2012-06-30, 20:31 »
Słusznie , mi to też zajęło trochę czasu :)
Zapisane
"Nie bierz uwielbienia swojego psa za ostateczny dowód na to, że jesteś super" - Ann Landers

marwet

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 116
    • WWW
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #14 : 2012-08-10, 00:07 »
Coż nikt nie jest doskonały i nie ma  lekarza który znałby się na wszystkim (taką umiejętność ma tylko dr House ale jest on postacią fikcyjną) najlepiej z danym problem zwracać sie do lekarza o którym wiadomo, że jest specjalistą w danej dziadzinie. ja np nie będąc stomatologiem nie podejmuje sie skomplikowanych zabiegów stomatologicznych. A tak mimochodem właściel kliniki którego znam osobiście jest bardzo dobrym stomatologiem (chirurgiem zresztą również) dlatego dziwi mię opisana tu sytuacja (której autentyczności nie mam prawa kwestionować)
Zapisane
Marwet, dermatologia weterynaryjna www.marwet-turka.pl

Forum Zwierzaki

Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedz #14 : 2012-08-10, 00:07 »

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #15 : 2012-08-12, 14:22 »
Jasne.
Nikt nie jest doskonały, ale obowiązują jakieś zasady, które powinny być przestrzegane. Wyjaśnienie sprawy, zbadanie jej a nie zbywanie i wymijające bezczelne odpowiedzi. Konkretna odpowiedź była w tej sytuacji koniecznością i takie w podobnych okolicznościach obowiązują standardy. Jeśli ktoś robi źle, to nie wmawia, że nic się nie stało a podejmuje działania, aby to, co ale zrobione naprawić. W tym konkretnym przypadku nie było żadnej próby wyjaśnienia a jedynie ironiczne skwitowanie jak się nie podoba można się odwoływać. A gdzie tu etyka? Zaprezentowany tu przykład wyraźnie pokazuje, jaką etyka kieruje się tu szefostwo kliniki. Zbywanie problemu, oddalenie winy od siebie bez względu na okoliczności.  Szef kliniki nie potrafił wytłumaczyć niedociągnięć i jedyne, na co go stać to ironia, z jaka napisał odpowiedź na skargę. Co tu więcej wyjaśniać. Tego typu zachowania, takiego aroganckiego  nie jestem w stanie zrozumieć. Kultura osobista jak widać nie jest mocną stroną tego lekarza a jego działanie pokazuje, jakimi metodami w pracy tej kliniki się kieruje.

Ta klinika nie daje nadziei na to, że powierzone jej zwierzęta wyjdą zdrowe i że udzielona im zostanie fachowa pomoc.
Zapisane

feniks

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 4
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #16 : 2012-09-24, 15:53 »
Jestem zaskoczony przeglądając ten wątek, bo od lat znam Arkę, moje psy tam nie raz były leczone i poddawane różnym zabiegom i nie miałem żadnych zastrzeżeń. Przykro mi czytać że takie rzeczy miały miejsce, bo w mojej ocenie pracują tam naprawdę dobrzy lekarze - profesjonaliści z sercem do zwierząt..
Zapisane

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #17 : 2012-09-25, 21:23 »
tez byłem zaskoczony. Tu sa tylko suche pisma niech kazdy sobie sam wyrobi zdanie. ja juz swoja opinie mam i pokazuje tylko pisma i Oczywiście ładną i wyjasniającą odpowiedż na poziomie.
Zapisane

mysa

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 5657
    • WWW
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #18 : 2012-09-30, 16:40 »
Też mnie to zszokowało... Często tam awaryjnie jeżdzę, nigdy nie miałam zastrzeżeń do tej kliniki - wręcz przeciwnie, wszystko odbywało się profesjonalnie i nie miałam zastrzeżeń. Głównie leczyłam tam gryzonie u dr. Barana, a on walczył do ostatka (około 3mc) o moją koszatniczkę, która przetrąciła sobie kręgosłup.
Tak samo pies mojego kolegi złapał paraliż tylnich łap i z naszej kliniki (z Wieliczki) wysłano go natychmiast do Arki, pies tego samego dnia zaczął chodzić i nic się nie dzieje.

Może zalezy na kogo tam się trafi, ale widać ta sytuacja była naprawdę niekompetenta... przykro mi. :(

MMartini

  • *
  • Wiadomości: 10
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #19 : 2013-01-20, 21:44 »
Też mnie to zszokowało... Często tam awaryjnie jeżdzę, nigdy nie miałam zastrzeżeń do tej kliniki - wręcz przeciwnie, wszystko odbywało się profesjonalnie i nie miałam zastrzeżeń. Głównie leczyłam tam gryzonie u dr. Barana, a on walczył do ostatka (około 3mc) o moją koszatniczkę, która przetrąciła sobie kręgosłup.
Tak samo pies mojego kolegi złapał paraliż tylnich łap i z naszej kliniki (z Wieliczki) wysłano go natychmiast do Arki, pies tego samego dnia zaczął chodzić i nic się nie dzieje.

Może zalezy na kogo tam się trafi, ale widać ta sytuacja była naprawdę niekompetenta... przykro mi. :(
Witam. Też jesstem zaskoczony i na pewno tam juz sie nie zgłosze. :(
Zapisane

MonikaP

  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #20 : 2014-08-27, 22:07 »
ZAWSZE JAK TYLKO I GDZIE TYLKO BĘDĘ MOGŁA, BĘDĘ WSZYSTKICH PRZED TĄ KLINIKĄ PRZESTRZEGAĆ. Wierzyłam im ślepo, mimo przeczytanych, wielu złych opinii. A teraz sama wiem, że te wszystkie złe słowa, które o nich padły to prawda. Sama niestety tego doświadczyłam. UWAŻAJCIE NA JEDNO: im zależy tylko i wyłącznie na pieniądzach, potrafią naprawdę wszystko Wam wmówić (i to naprawdę pięknymi słówkami) aby tylko jak najwięcej pieniędzy im zostawić. Oj mówić i traktować klienta to oni potrafią, piękne słówka, nadzieja za nadzieją goni, wmówią Wam wszystko, balsam na serce, zwłaszcza jak macie bardzo chore zwierzę :(
Trafiłam na nocny dyżur z kotem, który jak się okazało miał silne ataki padaczkowe. I się zaczęło...
Dostała leki, które nie pomogły, telefon do lekarza, kazał przywieźć kota na hospitalizację i w tym samym dniu lekarz miał się kontaktować. Skontaktowała się, ale jakaś Pani, w imieniu lekarza, późnym wieczorem: "Kot jest ok, dostał leki, kroplówkę i jutro do Pani zadzwoni już sam lekarz, żeby przybliżyć szczegóły i jutro wieczorem kota będzie można odebrać". Od lekarza telefonu się nie doczekałam, tylko znowu Pani, znowu w imieniu lekarza, w godzinach wieczornych, że dopiero na następny dzień już od 9 rano mogę kota odebrać. Kot spędził tam tylko po to kolejną noc, żeby za kolejną dobę można było kasę policzyć, bo nic w tym czasie innego nie zrobili. Gorzej: kota odebrałam, dostałam wypis, na którym zaznaczono, że brak ataków padaczkowych itp. Ledwie z kotem wróciłam ataki miał co półtorej godziny, takie 10-15 sek. Bzdurą było, że u nich ich nie miał, po prostu nikt tego nie zaobserwował. Nie chcę nawet myśleć co kot tam przeżywał. My z nim przy każdym ataku byliśmy, wycieraliśmy go i uspokajaliśmy. Spędził tam dwie doby nie wiem po co. Tzn wiem...kasa. Kotu ataki się nasilały, doszło do tego, że miał je już co parę minut. Kolejny telefon do kliniki, Pani która odebrała, prosiła abym zaczekała zapyta drugiego lekarza i nagle słyszę w tle: "dzwoni znowu ta Pani od kota z tymi atakami padaczkowymi, co to był u nas, ten co to miał te ciągłe, krótkie ataki ze ślinieniem i miauczeniem". Zamurowało mnie...  po prostu mnie zamurowało. Na koniec dodam, że z "lekarzem" prowadzącym ostatni raz rozmawiałam telefonicznie w pon (25.08.2014), po czym zasugerował, żebym nie dzwoniła już, on ma do mnie namiary, mam czekać na telefon, bo on skonsultuje z koleżanką problem i ustalą dla kota nowe leki. Miał zadzwonić za półtorej godziny, mija trzeci dzień.....
MOGĘ WAS WSZYSTKICH TYLKO OSTRZEC, ABYŚCIE SIĘ NIE DALI IM ZWIEŚĆ, STRASZNE TO, BO IM ZAUFAŁAM, ZOSTAWIŁAM PONAD 500 ZŁ ZA TO CO OPISAŁAM POWYŻEJ A OTRZYMAŁAM TYLKO JEDNĄ RECEPTĘ, MASĘ ZAKŁAMANIA I  NIESZCZEROŚCI.           
Zapisane

Forum Zwierzaki

Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedz #20 : 2014-08-27, 22:07 »

vogueblue

  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #21 : 2015-03-27, 07:52 »
Niestety też nie mamy dobrych doświadczeń.Trafił do nich nasz kot po potrąceniu przez samochód.W dniu wypadku byliśmy szczęśliwi że trafiliśmy do takich profesjonalistów.Kotek miał uraz głowy ale powiedziano nam,że jeśli nie będzie neurologicznych przeciwwskazań to są to tylko połamane kości które się zrosną.Powiedziano nam że będzie to kosztować ok 2500 pln bez wahania powiedzieliśmy,że jeśli tylko wróci do zdrowia to proszę go ratować.Tak więc kotek leżał u nich dwa dni -był stabilizowany,po czym lekarz prowadzący zadzwonił do mnie z informacją,że muszą zrobić mu dodatkowe badania ponieważ kot mało sika i podejrzewają problem z nerkami.Cała w nerwach czekałam na wyniki badań.Po kilku godzinach znów telefon-Wszystko jest w porządku wyniki wyszły dobrze nie widzimy żadnych przeciwwskazań do operacji.O jaka była nasz radość.Kicia wróciła do domu,cieszyliśmy się pielęgnowaliśmy.Po 15 dniach kotek zaczął się źle czuć,zawieźliśmy go do kliniki tam dowiedzieliśmy się,że dostał gorączki,zostawiliśmy go bo przecież tam będzie mieć lepszą opiekę.Dnia następnego dostaliśmy telefon że czuje się świetnie ale chcą go jeszcze poobserwować.A następnego dnia rano że jest im przykro bo kotek zmarł nad ranem.Nie umiano nam powiedzieć o której godzinie ani dlaczego.Na nasze pytanie jak klinika widzi swoją odpowiedzialność zakończono z nami rozmowę,przygotowano ciało i dokumentację.Nie znamy jeszcze przyczyny zgonu naszego kotka,czekamy na wyniki sekcji ale z badań które nam oddano wynika,iż w dniu zabiegu miał podwyższony mocznik i to znacznie o jakieś 10 jednostek co mogłoby wskazywać jednak na problem z nerkami.Oczywiście jak tylko dostaniemy wyniki sekcji napiszemy.
Zapisane

Agma

  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: Klinika Arka w Krakowie
« Odpowiedź #22 : 2018-12-03, 14:28 »
ZAWSZE JAK TYLKO I GDZIE TYLKO BĘDĘ MOGŁA, BĘDĘ WSZYSTKICH PRZED TĄ KLINIKĄ PRZESTRZEGAĆ. Wierzyłam im ślepo, mimo przeczytanych, wielu złych opinii. A teraz sama wiem, że te wszystkie złe słowa, które o nich padły to prawda. Sama niestety tego doświadczyłam. UWAŻAJCIE NA JEDNO: im zależy tylko i wyłącznie na pieniądzach, potrafią naprawdę wszystko Wam wmówić (i to naprawdę pięknymi słówkami) aby tylko jak najwięcej pieniędzy im zostawić. Oj mówić i traktować klienta to oni potrafią, piękne słówka, nadzieja za nadzieją goni, wmówią Wam wszystko, balsam na serce, zwłaszcza jak macie bardzo chore zwierzę :(       

Zgadzam się z tobą. Może komuś się przyda i moja opinia, jeśli faktycznie szuka weterynarza z sercem do zwierzaków to TYLKO NIE ARKA!
Trafiliśmy tam z kotem na nocny dyżur. Próbując ratować kochanego malucha, który miał zapaść. Dyżurna wet. pierwsze co to jak dowiedziała się,że kota wzieliśmy ze schroniska, że trzeba była tam jechać! o 4:50! Lekarz w schronisku jest do 21 jak już.
Dostał glukozę dożylnie, zostawiliśmy go podłączonego do kroplówki, mamy odebrać o 8:30 zostaliśmy poinformowani...
O 8:30 chyba właścicielka? robi wielkie oczy, że mamy go zabrać... stwierdza, że jak przyszła kot był nieprzytomny!! Co dostał..? nieprzytomny? Nic.
Zabieramy nasze kociątko w stanie strasznym:(
Na pożegnanie słyszymy "proszę go tu więcej nie przywozić"!

Wiele rozumiem.. ale odpchlić zwierzę, zaszczepić to naprawdę nie jest sztuka.. problem z weterynarzami pojawia się wtedy, gdy trzeba leczyć lub ratować zwierzę. Takich z empatią, zrozumieniem, wiedzą trzeba szukać. Arka do nich nie należy. Nie bez powodu ma tyle "ale" na wątkach. Wiedziałam o tym.. nie miałam wyjścia, była najbliżej.. bo bliższy nocny dyżur 24/7 był..zamknięty. Wieliczka!
Mój kociak odszedł..:(
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
 

Strona wygenerowana w 0.163 sekund z 30 zapytaniami.