Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Strony: [1]   Do dołu

Autor Wątek: "Dramat alkoholika", czyli moja wybujała wyobraźnia i referat na chemię gotowy!  (Przeczytany 5532 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

meraviglia

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 257
  • I don't put my hands up and surrender...
    • WWW
  Miałam na chemię napisać referat o skutkach alkoholiźmie. Dowolna forma. Ja stworzyłam opowiadanie. Taka mnie wena naszła, że opowiadanie przybrało charakter dramatyczny. Bohater przeżywa prawdziwą tragedię. W swoim opowiadaniu zrzuciłam go na samo dno, ale cóż... sam tego chciał. Trzeba było tyle nie pić :P
Przeczytajcie sobie. Tylko nie dostańcie spazmów :P
***
     Jest zima, mroźna noc. Dworzec, w gęstniejącym mroku, oświetlają jedynie nieliczne latarnie. Nikłe światło jednej z nich pada na twarz człowieka. Jest dość młody, ale po wyglądzie tego nie widać, bo alkoholizm znacznie go postarzał. Obok niego stoi pusta butelka po piwie. Bezdomny, bezrobotny, praktycznie żyje już tylko dla swojego nałogu. A przecież, gdy pierwszy raz zajrzał do kieliszka, myśl, iż przez alkohol spadnie na samo dno, nawet nie zjawiła się w jego głowie.

     Było to w zeszłym roku, na sylwestra. Był na imprezie u kolegi z pracy. Jak to na takich uroczystościach bywa, nie obyło się bez mocniejszych trunków i to nie tylko tradycyjnego szampana o północy. Co przeszkadzało spróbować? Jeden kieliszek, potem drugi, trzeci, kolejny za kolejnym. Wtedy myślał, że to nic wielkiego. Twierdził, że ma nad tym kontrolę. Lecz już wówczas okazało się, iż tak naprawdę to alkohol zawładnął nim, ponieważ nie mógł skutecznie decydować o ilości wypijanego alkoholu i o momencie przerwania picia.
    Dobre samopoczucie, jakie go ogarnęło podczas tamtego feralnego Sylwestra, sprawiło, że chciał ten stan utrzymać. W tym celu więcej czasu spędzał z kolegami w knajpach, niż z rodziną. Do domu wracał pijany. W tym stanie nie był zdolny do nawiązania żadnego innego kontaktu z żoną, prócz ciągłych kłótni, braku porozumienia, a także przemocy fizycznej. Rano wychodził do roboty, potem znowu do baru, późną nocą do domu i tak cykl powtarzał się od początku. W pracy stopniowo tracił czujność, co mogło być przyczyną jakiegoś wypadku. Osłabiła się również jego zdolność do odpowiedniego wypełniania obowiązków. Przeniesiono go na niższe stanowisko. Przez to i pensja nieco się skurczyła. A dzięki jeździe samochodem w stanie nietrzeźwym zapłacił ogromną ilość mandatów, co sprawiło, iż portfel stał się jeszcze lżejszy. Ta cała sytuacja nie podobała się jego żonie. Postanowiła z tym skończyć. Wniosła sprawę o rozwód. Mężczyzna urwał całkowicie kontakt z dziećmi, chociaż wcześniej też nie interesował się nimi zbyt wiele. Jedynym jego wkładem na wychowanie dzieci były alimenty. Oprócz rodziny, stracił także mieszkanie. Niby przydzielono mu niewielką kawalerkę, ale niedługo miał w niej pomieszkać.
   Nowa sytuacja w życiu prywatnym sprawiła, że zrobił się bardziej agresywny, drażliwy, nie panował nad emocjami. Wdawał się w nieuzasadnione bójki o głupstwa. Ponieważ nie miał już do kogo wracać, spędzał w barach więcej czasu, niż poprzednio. Jednak nie tylko czas przebywania w knajpach się zmienił. Zmianie uległo też jego otoczenie. Tak, jak wcześniej pił w towarzystwie, tak teraz sięgał po kieliszek w zupełnej samotności. Koledzy odsuwali się od niego. Na imprezy go nie zapraszano. Nikt nie chciał gościć człowieka, który wśród ludzi ma opinię pijaka. Nie chcieli mieć z nim nic wspólnego. Odizolowany od innych, wracał do swojej pustej kawalerki. Spać kładł się późno, a bywały noce, kiedy nie przespał ani chwili. W skutek tego coraz częściej spóźniał się do pracy, lub nie pojawiał się w niej w ogóle. Został zwolniony. Bez comiesięcznej pensji, z długami, choćby przez niepłacenie alimentów na dzieci, mając na koncie głównie liczne sprawy sądowe, postanowił uczynić alkohol jedynym towarzyszem życia. Za pieniądze, które w jakiś sposób udało mu się uciułać, kupował alkohol i zaszywał się w swoim mieszkaniu. Jednak przez nieuregulowanie rachunków stracił w końcu dach nad głową. Ale to nie było w stanie zmienić jego nałogu. Przeciwnie: miał więcej powodów do picia, a do tego podwyższyła się jego tolerancja na alkohol. Żeby osiągnąć ten sam efekt, co poprzednio, musiał pić więcej, gdyż ilości, jakie mu do tej pory wystarczały, powodowały słabsze efekty. Całe dnie spędziwszy na piciu, tracił pamięć. Całe fragmenty wydarzeń znikały z jego pamięci, mimo iż próbował obronić pozory rozumności i ciągłości postępowania, coraz więcej rzeczy działo się poza jego świadomością. Alkoholizm, a do tego jego skutki, takie jak samotność i bieda, sprawiły, że niepokój towarzyszył mu codziennie. Popadł w szaleństwo. W jego głowie zaczęły się pojawiać myśli samobójcze. Jedną z nich postanowił ziścić.
   To mógł być już koniec, mógł umrzeć w brudzie, niczym jakiś robak, lecz nieoczekiwanie przyszedł ratunek. Wezwano karetkę. Mężczyznę, ledwo żyjącego, zawieziono do szpitala. Po przywróceniu mu przez lekarzy oddechu, w miarę odpowiedniego rytmu bicia serca, trafił na odwyk. Zrobiono mu płukanie żołądka. Odtrucie wywołało u niego drżenie kończyn, dreszcze, skurcze mięśniowe, niepokój, drażliwość, poty, nudności, a także wymioty, często z krwią i halucynacje. Nie panował nad sobą. Do pielęgniarek i lekarzy krzyczał, żeby dali mu choć jedno piwo. Chciał przez to złagodzić bolesne objawy abstynencji.
   Pewnego dnia, świeżo po badaniach, jeden z doktorów przedstawił pacjentowi stan jego zdrowia. Okazało się, iż jego układ krążenia został upośledzony, bowiem odkryto u niego nadciśnienie tętnicze. Ale to nie był koniec chorób. Uszkodzeniu uległa także wątroba, powodując tzw. żółtaczkę alkoholową, a jeszcze wzrok mężczyzny się pogorszył. Istniało nawet ryzyko całkowitej utraty zdolności widzenia. Lekarz, czując, że w umyśle chorego zaczyna powoli pojawiać się myśl o powrocie do aktywnego życia, położył mu na półce obok łóżka artykuł o skutkach zdrowotnych alkoholizmu. Pacjent, w przypływie wielkiego wzruszenia, zagłębił się w lekturę. Im więcej przeczytał, tym bardziej narastało w nim przerażenie. Śledząc wzrokiem medyczne terminy: niedoczynność mięśnia sercowego, zapalenia okrężnicy, przełyku, trzustki, nieżyt żołądka, nowotwory ust, gardła, przełyku, wątroby, infekcje takie jak żółtaczka wirusowa, suchoty, a nawet zapalenie nerwowe nóg i ryzyko paraliżu oraz choroby, które już stały się udziałem jego życia, uświadomił sobie, że sam siebie wpędził do grobu, sam zgotował sobie taki marny los. Poczuł, że picie wymknęło mu się spod kontroli. Powziął decyzję o rzuceniu alkoholu. Pragnął udowodnić sobie i innym, iż potrafi zapanować nad nałogiem. Po wyjściu ze szpitala, zaczął chodzić na spotkania AA. Będąc w towarzystwie ludzi z takimi jak on problemami, udawało mu się przez pewien czas utrzymać stan trzeźwości. Lecz, kiedy już myślał, że pokonał swojego największego życiowego wroga, którego wcześniej nazywał przyjacielem, przeliczył się. W miarę upływu czasu bez mocnych trunków pojawiły się głód alkoholu i nieprzyjemne suszenie w gardle. Panika i obawa, że w tym stanie długo nie wytrzyma, sprawiły, iż zatęsknił do kieliszka. Czuł wewnętrzny przymus wypicia, bowiem wiedział z doświadczenia, że alkohol rozluźnia, pozwala lepiej wszystko znieść. Owa tęsknota za uśmiercającym problemy trunkiem wzięła górę nad chęcią życia. Człowiek ten odszedł z klubu AA. Zawarł pokój ze swoim największym nieprzyjacielem. Alkoholizm na nowo stał się jego najlepszym kompanem. I jeśli wcześniej jeszcze nie był w najgorszej sytuacji, tak teraz, poprzez picie mimo oczywistej wiedzy o szkodliwości alkoholu na zdrowie, w hierarchii człowieka spadł na samo dno.
   
     W ten sposób jego domem staje się dworzec. Zmarznięty, osłabiony fizycznie i psychicznie jest już tylko cieniem człowieka. Mając za sobą mroczną przeszłość, bez planów na przyszłość, za jedyny cel obierając sobie wypicie kolejnej porcji alkoholu, postanawia resztę swojego życia poświęcić nałogowi alkoholizmu.
Zapisane

***KITKA***

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 3794
    • WWW
W swoim opowiadaniu zrzuciłam go na samo dno, ale cóż... sam tego chciał. Trzeba było tyle nie pić :P
Ale, Meraviglio alkoholizm to choroba... Jak sie już uzależnisz, nie jest tak łatwo przestać... [nie żebym miała kogoś w rodzinie alkoholika - bo tak nie jest - ale właśnie czytam "Pamiętnik narkomanki", a narkomania jest bardzo podobna do alkoholizmu...]

Ale to tragiczne opowiadanie mi się podoba - lubię takie. I na szczęście nie dostałam spazmów, czy czegoś w tym rodzaju. :D
Zapisane
"Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby którą się jest." - Kurt Cobain

MoniŚ

  • *
  • Wiadomości: 2554
Bardzo mi się podoba :) . Wszystkie informacje są w ciekawy sposób przedstawione i wmieszane w fabułę...

Super ;) chociaż spodziewałam się innego zakończenia, ale może to lepiej uzmysłowi...
Zapisane
Black then white are all I see in my infancy.
Red and yellow then came to be,
reaching out to me, lets me see.
As below so above and beyond I imagine,
drawn beyond the lines of reason.
Push the envelope. Watch it bend.

Forum Zwierzaki

Grzesiek89

  • *
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wiadomości: 2178
  • "Dogi to psia arystokracja"
Za szybkie i bardzo takie... bezuczuciowe.

Ale cóż to przecie referat na chemię,.
Zapisane
Tak bardzo chciałbym, abyśmy zwariowali
Tak bardzo chciałbym, lecz tak nas wychowali


Strony: [1]   Do góry
 

Strona wygenerowana w 0.109 sekund z 27 zapytaniami.