Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukanie zaawansowane  

Aktualności:

Strony: [1]   Do dołu

Autor Wątek: Perypetie robotowe.  (Przeczytany 3524 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Fatty

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 13910
  • Tyle Twojego zostało z nami.
    • WWW
Perypetie robotowe.
« : 2008-11-07, 11:30 »
Tenże tytuł, z ewidentnym błędem gramatycznym zamierzony jest. W wieku lat 20 przechodzę okres młodzieńczego buntu, który- jak wiele w życiu- postanowił mnie ominąć, ale później stwierdził,że jednak nie odpuści sobie tej dzikiej przyjemności, że jednak zjeży mi sierść na plecach, wznieci szatana w oczach i będzie dziko rechotał zadowolony z metamorfozy. Gadem się stałam i muszę frustracje swe gdziesik umieścić.

Otóż, pewna kobiecina(którą przez jej namiętność do pewnego koloru nazwiemy Zieloną), co rano dźwiga swe cztery literki z łóżka(kołdry i poduszek nie chowa nigdy- po co dostarczać sobie roboty ścieląc je, skoro i tak wiadomo,że z dziką rozkoszą i tak spać się człowiek uda? ), wlewa w siebie kawusią bądź rumianek, zakąsza bułeczką, wdziera na dupinę spódnicę typu namiot cyrkowy, w ramach oszczędności pociąga rzęsy tuszem siostry a nie swoim, otula psa usadowionego w jej rozkopanej kołdrze kocykiem, całuje w czółko i wychodzi.  Wychodzi do pracy którą na swój sposób lubi, mimo,że nie cierpi dzieci, a niezdecydowana, upierdliwa i nierzadko chamska klientela o warkoty wewnętrzne ją przyprawia. Często Zielonka twierdzi,że nie ma nic przeciwko chodzeniu d pracy, ale czekanie 8 h na wyjście to przesadą traci
Zielona  na legalu nie pracuje, grosik wielce marny dostaje, ale z braku laku  pracownikiem-czarnuszkiem jest pilnym i tylko cichcem za czymś innym się rozląda...

Nastał dzień w którym Zielonej rozszerzyły się źrenice, długie do połowy pleców włosy dęba stanąć chciały, a pięści się zacisnęły obronnie.
Potwór wrócił.
Zielonka miała nadzieję, że przez rok niebytności w miejscu pracy Potworzyca coś a coś się zmieniła, chwilę potem nadzieja niknie a pojawia się zgrzytliwa rzeczywistość.
Po miłym pierwszym wrażeniu Potwór rzucił się w tany, rozporządzając, dyktując, rozkazując. Zielonka kłótliwa nie jest, ale zastosowała taktykę biernego oporu, bo co jak co, to ona wie co ma robić. Znosić co drugi tydzień niedogodności pracy w miejscowości oddalonej o ponad 50 km, i zająć się sklepem internetowym. Z zaleceń szefa jasno jak słoneczko w lipcowe południe wynikało, że odkąd Potwór wraca, ten sklep mnie(Zielonki_) nie interesuje, nawet palcem nie muszę kiwnąć, sklep ma należeć do Potwora.  Potwornicka jednakże tego nie akceptuje, gdera,zagania, a widząc, że ją ignoruje obrzuca mnie Bazyliszkowym spojrzeniem i zaczyna fukać, prychać dzień cały...
Prychanie i fukanie znoszę dobrze. Przychodzi popołudnie, szef oskubał nas z całodziennego utargu, rozkoszując się myślą o obiedzie robię raport dobowy, przy okazji napomykając ot tak sobie,że szef dostał kwotę o 300 złotóweczek mniej niż na raporcie wyszło(szefizna zagarnia papierowe, drobniaków niet, a akurat drobniaków było dużo, stan kasy się zgadzał) i kontem oka Zielonka zaobserwowała, że Potwornicka zapowietrzyła się powiększając swoje rozmiary jak taka kolczasta ryba rozdymka w sytuacji stresowej "Jaaa NIE WZIĘŁAM, Ja nie wzięłam!" dudni a z uszu dym czarny wali jej kłębami... Na to Zielonka oczy swe od komputera przekrwione wytrzeszcza i szczerze rzecze, że nic takiego ani nie przepuścił przez usta swoje, ani przez mózg.

Do Potwora nie dotarło. Jak nadęta niczym rozdymka z pracy wyszła, tak nadęta wróciła dnia następnego, fukając i warkotając pod nosem. Pod koniec dnia dziewczę z bojową miną kroczy do mnie(nic tylko dzidę jej dać) i zadzierając zadarty nos jeszcze wyżej wykłada mi profesorskim tonem,że porównała raporty i wypłaty z kasy z tego miesiąca, kasa się zgadza i że jakim prawem ja ją o kradzież śmię posądzać!
Zielonka padła a w jej łagodnym umyśle zakotłowala się myśl która zawsze w odniesieniu do Potwora tam tkwiła, ale jakoś więzami uprzejmości i łagodności krępowana, nie raczyła się ujawnić, a myśl ta imię "to Paranoiczka" nosiła...
Potwór ponadto gdy rano Zielonki nie było, zatelefonował do szefa,z donosem że Zielone spóźnia się ponad godzinę(byłam w PUP na szkoleniu dla bezrobotnych o czym szef wiedział) i że raportu dobowego wczoraj nie zrobiło(po 1. to nie straszna rzecz, po 2. ona też mogła to zrobić), i Zielonka podejrzewa, że Potwór miłe podniecenie czuł na myśl, że na dywaniku wyląduję ale nic z tych rzeczy, Potwornicka zawiedziona musiała być strasznie..

Postanowiła Zielonka połechtać Potworową jadowitość. Z miną poważną  oświadczyła,że ustawicznie kradła pieniądze z kasy sklepowej, że uzbierała sumę sporą- tutaj Potwór oczy rozszerzył,zabłyszczał nimi,zatrzepotał zacierając dłonie i wyobrażajac sobie zapewne,że na Zieonkę zaraz szefowi doniesie - "i za te pieniądze tydzien temu zmieniłam płeć, pojechałam na jamajkę, i wypaliłam skuna z Bobem Marleyem!" dokończyła Zielonka  radośnie. Potwór nadal w nastroju podniosłym tkwił, sondując w głowie jak to szefowi przekazać i co to będzie gdy on to usłyszy...
Dopiero gdy już nie wytrzymawszy sama Zielonka ryknęła śmiechem i miała ochotę rechocąc po podłodze się tarzać, Potwór zaczął dokładniej analizować zielonkową wypowiedź bo skoro sie śmieje to jakiś hak w tym musi być... Po chwili namysłu było "Ahaa... ale śmieszne,ale śmieszne" skrzywił się Potwór zgryźliwie w duchu nosząc żałobę, że ten news który podałaby szefowi z potężną dumą, nieprawdziwy się okazał...


A co gorsza, ten Potwór jadowity ma umowę o pracę jeszcze na rok, a jam na czarno- skandal, cholera!

Ale Potwornicka o czymś nie wie. Potwornicka nie wie, że ja nie jestem już tą łagodną owieczką sprzed roku. Potwornicka nie wie, że Zielonka ku własnemu miłemu zaskoczeniu w gadzinę przeobrazić się może...



Ciąg dalszy pewnie nastąpi... Tylko muszę dziś popracować z Potwornicką, to więcej ciekawych opowiastek Zielonka tu przytarga...



Zapisane
Never give up hope,
if someone burst your bubble
mix up some more soap.

ppx

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 7228
  • 2 króliki i 1 pies
    • WWW
Odp: Perypetie robotowe.
« Odpowiedź #1 : 2008-11-07, 16:47 »
Fatty współczuje Ci spotkań z takim "potworem". oO"
Masz już jakiś plan na Potwora? :P
Zapisane
Podpis bez przekazu.

Fatty

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 13910
  • Tyle Twojego zostało z nami.
    • WWW
Odp: Perypetie robotowe.
« Odpowiedź #2 : 2008-11-07, 17:28 »
Dzisiaj potwór był do rany przyłóż..
Zapisane
Never give up hope,
if someone burst your bubble
mix up some more soap.

Forum Zwierzaki

Odp: Perypetie robotowe.
« Odpowiedz #2 : 2008-11-07, 17:28 »

Fatty

  • *
  • Płeć: Kobieta
  • Wiadomości: 13910
  • Tyle Twojego zostało z nami.
    • WWW
Odp: Perypetie robotowe.
« Odpowiedź #3 : 2009-03-04, 08:18 »
Który dobry mod ten temat mi skasuje? :)
Zapisane
Never give up hope,
if someone burst your bubble
mix up some more soap.
Strony: [1]   Do góry
 

Strona wygenerowana w 0.109 sekund z 27 zapytaniami.